Mirki, wygrałem, czy przegrałem swoją decyzją? Mianowicie. Mam już prawie 30 lat i cisnąłem się dotychcas na 30-40m2. Samemu jeszcze ok, ale jak kogoś miałem, to ciężkie to było, każdy potrzebuje oddechu. No i tym się kierowałem szukając mieszkania dla siebie. Chciałem koło 50m2, ale mieszkanie, które bardzo mi się spodobało (widok z okna, najwyższe piętro, ekspozycja południowo wschodnia) miało 60m2 (Stwierdziłem, że jeśli muszę mieszkać w tym mieszkaniu około 10 lat, to chciałbym, żeby nie była to klitka). No i je na początku roku zarezerwowałem z płatnością przy odbiorze, czyli teraz w grudniu. Udało mi się wziąć na nie bk2%. Teraz bank je wycenił na 70 tysięcy więcej, a w budynkach obok fliperzy wystawiają też mieszkania za 120-130tys więcej. Może nie aż o tyle, ale coś tam więcej jest warte pewnie. To gdzie problem? Wziąłem max kredytu, czyli 500k (plus musiałem dać w styczniu 20% żeby mi je rok przetrzymal), ale w tym kredycie jest tylko 40k górki na wykończenie. Mam trochę oszczędności, ale większość poszła na ten wkład własny który musiałem wtedy wpłacić. Więc mam wyrzuty sumienia, że nie wziąłem 50m2 i na luzie miałbym stówkę, żeby je wykończyć. Mam znajomego, który wykańczał mieszkanie mojego kuzyna i będzie robił też u mnie. Kuzyna całość tak do zamieszkania w średnim standardzie(bez rtv czy mebli) wyszła 80k. Teraz pożyczę trochę od rodziców, a cześć pewnie będę musiał wziąć w kredycie gotówkowym. Nie boję się go jakoś strasznie, ale jednak.Rata kredytu 2,2k, czynsz około 800zl. Zarabiam 8k na rękę, a w przyszłym roku liczę na podwyżkę około 1k netto. Ogarnę mam nadzieję, ale będzie ciężko. Mam małą poduszkę finansowo, której wolałbym nie ruszać. Czy dobrze zrobiłem? Jak myślicie?#mieszkanie #kredythipoteczny #kredyt2procent #bezpiecznykredyt #nieruchomosci

