Opublikowane
Ech, czemu człowiek musi być taki głupi i tak się przejmować wszystkim. Ponad rok temu dostałem kosza od koleżanki. Mamy wspólną paczkę znajomych i co jakiś czas gdzieś jedziemy na weekend albo wychodzimy do baru, więc nie zerwaliśmy zupełnie kontaktu, ale poza tymi rzadkimi spotkaniami w grupie to nie odzywamy się do siebie "jeden na jeden" jak kiedyś. Mocno mi siedziała w głowie przez 4-5 miesięcy; myślałem wieczorami, czy się z kimś spotyka, czy może kiedyś będę miał szanse u niej itp. W międzyczasie wziąłem się za siebie, zrzuciłem sporo kilo, zacząłem zbierać komplementy, wzrosła moja samoocena; chodzę też na psychoterapię, żeby sobie poukładać w głowie te i inne sprawy. Było dobrze do tego stopnia, że ostatnio już sobie myślałem: "Eee, przecież teraz to ja chyba jestem o level wyżej od niej. To ja rozdaję karty w swoim życiu. Teraz to chyba to ja dałbym jej kosza". Było tak do momentu aż w rozmowie powiedziała coś takiego, że zrozumiałem, jakby się z kimś spotykała, i znowu jakby raził mnie piorun. Znowu rozkminy, tworzenie teorii, scenariuszy, myślenie, czy może jednak kiedyś będę miał szanse etc. Najdziwniejsze w tej całej sytuacji jest to, że być może się z kimś spotyka od ponad roku, ale nikt z naszej paczki nic o tym nie wie. Nikogo nam nie przedstawiła, chociaż było przynajmniej kilkanaście okazji. Wyjeżdża sobie na weekend z naszą grupą, gdzie zdarza się, że jest ona i kilku facetów. Dziesiątki godzin spędzone na rozmowach, a ani razu nie wspomniała wprost o żadnych chłopaku. Trochę wydaje się to popieprzone, jeśli rzeczywiście kogoś ma. I z jednej strony frustruje mnie to, że tego nie rozumiem, a z drugiej strony przecież mógłbym zapytać wprost, ale wolę żyć w nadziei, że wcale z nikim nie jest związana, nie jest szczęśliwa i kiedyś coś jej kliknie w głowie i będziemy razem.#rozowepaski #niebieskiepaski #friendzone
––

Dyskusja

Rejestr odpowiedzi mirko.pro (12)
mirko_anonim
Opublikowane
@PechowaNiezdara: "A co do rozmowy, to rozmowa rozmową, ale potrzebne jeszcze są dowody, bo jak z kolei stwierdził R. Sikorski dawno temu 'Na gębę to jest krem Nivea, ja proszę o dokumenty'"Hehe, dobre xD Już całkiem zapomniałem o tym bon mocie. Będę używał :D Co prawda to prawda. Ciekawe w tym wszystkim jest, że z jednej strony chciałbym, żeby nie trzeba było niczego interpretować, sprawdzać sobie wszystkich zachowań w "słownikiem psychiki ludzkiej" i zastanawiać się, co ona chce osiągnąć, tylko żeby dostawać szczere komunikaty: "Jest tak i tak", "Oczekuję od ciebie, że...", "Nie jestem pewna tego, że...", "To chcę zachować dla siebie". A z drugiej strony świadomość, że ktoś nie mówi wszystkiego albo przede mną gra, uruchamia mechanizm obronny i pozwala się oszukiwać, że: "Ha, może i tego nie rozumiem, może słowa wskazują inaczej, ale skoro to wszystko takie złożone i nieoczywiste, to moje wyobrażenie może być prawdziwe".BTW Dzięki za nieoceniające i empatyczne komentarze. Częściej tu można dostać pałą po plecach od frustratów podbudowujących ego ( ͡° ᴥ ͡°) Rzeczywiście musisz chyba znać temat z autopsji.
Moderator RamtamtamSi
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
@PechowaNiezdara:"Zresztą myślę, że gdyby to było coś poważnego to i ten chłopak chciałby poznać kumpli swojej dziewczyny i wybadać, czy powinien być zazdrosny. :D"Tak i ja myślę. No cóż, zobaczymy."A jest opcja, że ktoś 3 z Waszej paczki może ją o to zapytać niby żartem, niby wprost na spotkaniu?"Mamy wspólną koleżankę kilka lat starszą, która nam trochę matkuje; porozmawiam z nią przy okazji, ale mam wrażenie, że w nasze "gówniarskie" (chociaż wszyscy już po trzydziestce jesteśmy) problemy nie za bardzo jej się chce angażować :D Tak naprawdę to myślę, że ja powinienem ją o to wprost zapytać na osobności, i jeśli to nie jest jakaś jej gra, w której ja jestem jednym z graczy, tylko coś naprawdę poważnego, to jestem pewny, że wszystko by mi powiedziała. Ale jakoś nie mam jaj, żeby to zrobić. Na dłuższą metę lepiej byłoby znać prawdę, ale wyobrażam sobie ten moment, kiedy mi mówi: "Tak, to coś poważnego. Kocham go i planujemy wspólną przyszłość. Nic nie mówiłam, bo nie wiedziałam, jak to przyjmiesz", i jak mi się robi gorąco, załamują się pode mną nogi i umieram w środku przez najbliższe tygodnie. Jakoś bezpieczniejsza i bardziej komfortowa jest niewiedza i szukanie wygodnych wytłumaczeń utwierdzających mnie w nadziei.Ta druga opcja jest o tyle problematyczna, że chyba nie mogę zrobić nic poza czekaniem (tylko gdzie jest granica tego czekania?). Jak dostałem kosza, to jeszcze miałem postanowienia, żeby coś w sobie zmienić - zacząłem robić porządek w głowie, chodziłem na siłkę po 3 godziny dziennie (tak że w kwartał zrzuciłem 30 kg xD) i to mi dodawało energii, a teraz to już chyba tylko pozostaje pójść za radą Dudy, zadać sobie pytanie "Czy mogłem zrobić więcej?", a jeśli nie, to "iść po prostu do domu" ¯\(ツ)/¯
Moderator RamtamtamSi
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
@PechowaNiezdara: Nie, w naszej grupie próbował do niej stratować tylko ten jeden kolega (już parę ładnych lat temu, jeszcze przed pandemią) i ja (w zeszłym roku wprost, no a jak było przedtem, to tak jak wyżej pisałem; ona pewnie dużo wcześniej wiedziała, co się święci). Teraz byliśmy na wyjeździe we czwórkę: my dwaj + ona + jeszcze jeden kolega, ale neutralny. Jak się widujemy na miejscu, to są jeszcze inne dziewczyny, ale tym razem się wykruszyły. "Może ona wiedząc, że jest jedyną kobietą w Waszej paczce bagatelizuje nawet poważniejsze próby, bo myśli, że Wy tak żartujecie"Nie wiem, jak z kumplem, bo mówił tylko, że próbował do niej lekko podbijać - nie wiem, jak ona odbierała jego próby, ale raczej nie jak coś śmiertelnie poważnego. Natomiast jeśli chodzi o mnie, to myślę, że bardzo dobrze wie, jak duże było moje uczucie, bo nie powiedziałem jej: "Hej, umówimy się na randkę? Jak nie chcesz, no to OK", tylko dowaliłem od razu z grubej rury, że jest dla mnie bardzo ważna, że jeśli miałbym zakładać rodzinę, to z kimś takim jak ona itp. Wydaje mi się, że po tych kilkunastu miesiącach raczej sprawiam na zewnątrz wrażenie, jakbym miał na to już trochę wywalone, już to wszystko odchorował i poukładał sobie w głowie (sam miałem taką nadzieję jeszcze niedawno). Nie wiem, jak ona to odbiera.Jeśli kogoś ma i traktuje to poważnie, a jednocześnie martwi się o mnie, to wydaje mi się, że jest kilka lepszych rozwiązań niż otaczanie przez x miesięcy (a potem może lat?) tajemnicą jakiejś sfery życia. Mogłaby mnie zapytać, jak bym się czuł, gdyby była z osobą towarzyszącą. Albo chociaż zapuścić jakąś przynętę, wspomnieć coś o nim i zobaczyć, jak ja to odbieram. Często chodzimy tą naszą grupą na tzw. pubquizy (kruci, tyle szczegółów podaję, że ktoś jeszcze mnie wystalkuje xD). Praktycznie za każdym razem się zastanawiamy, czy może nie zasilić kimś naszego zespołu. Padają propozycje, imiona, a ona tylko, że nie za bardzo ma pomysł, "no ale może jej kuzynka, chociaż pewnie nie będzie chciała".Nie no, im więcej myślę, tym bardziej to popieprzone, choćby z perspektywy tego hipotetycznego chłopaka. Wyobraź sobie, że spotykasz się z kimś od kilkunastu miesięcy, a on sobie w tym czasie wychodzi do baru i jeździ gdzieś na kilka dni z grupą koleżanek, z których jedna do niego podbijała, druga snuła już w głowie wizję wspólnych bombelków, a on gada z nimi o wszystkim - o pracy, wakacjach, rodzinie, czasie wolnym - tylko o Tobie ani słowa (mimo że nawet temat uczuć i relacji się regularnie przewija, więc jest okazja). Nie wiem, czy to jakaś gra, strategia czy cokolwiek, ale wymyka się to mojemu pojmowaniu świata.Swoją drogą, piszę o tym tak, jakbym chciał poznać prawdę, a pewnie gdybym naprawdę chciał, tobym sam z nią ten temat poruszył. Tak naprawdę wygodniej mi myśleć, że ona wcale nikogo nie ma, że to rzeczywiście jakaś gra, którą - jeśli będę wystarczająco długo nad tym myślał - to w końcu rozszyfruję.
Moderator digitallord
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
@PechowaNiezdara: Wtedy już mieliśmy taką paczkę, ale między naszą dwójką trochę inna relacja. Nie twierdzę, że coś więcej niż koleżeństwo czy przyjaźń, może po prostu takie bliższe porozumienie niż z resztą grupy. Przykładowo: wychodziliśmy gdzieś wieczorem, potem wszyscy się rozchodziliśmy, ale to nasza dwójka ze sobą jeszcze pisała, heheszkowała z tego, co było na spotkaniu, ona pisała mi, czy dotarła już do domu, pytała, czy ja też itp. Potem coś się zmieniło, ale w zasadzie bez jakiegoś konkretnego punktu zwrotnego. Ona trochę zintensyfikowała kontakt - na tyle, że któregoś wieczoru pomyślałem "Kurde, coś musi być na rzeczy". Ale nie zacząłem się inaczej zachowywać w związku z tym. Ona wyjechała na urlop, wróciła, no i wtedy pojawił się jakiś dystans. Dała się jeszcze zaprosić do teatru na wyjście tylko we dwoje (choć mogła w tym czuć jakiś podtekst), ale nic z tego nie wynikło. No ale chyba nie ma co tego roztrząsać ani dopisywać żadnych historii. Wystarczająco się nagłówkowałem nad tamtym okresem. Niezależnie od tego, czy było coś na rzeczy, czy nie, to to już przeszłość. Przerabiałem to w głowie na wszystkie sposoby, ale teraz raczej żyję z myślą, że nawet jeśli miałem u niej wtedy szanse, to nic z tym nie zrobiłem, więc w żaden sposób na moją korzyść to nie działa i teraz musiałbym ją zdobyć od zera. Co do drugiego komentarza: możesz mieć rację, choć nadal mi się to jej zachowanie jakoś w spójną całość nie układa. Ostatnio raczej nie było czuć żadnego napięcia w związku z tym, że ktoś z facetów z naszej grupki do niej startował. Już któryś raz dużo śmieszkowaliśmy o miłości, o jakichś naszych upodobaniach, o tym, że fajna barmanka, którą trzeba poderwać - wszystko raczej z dystansem, bez żadnych niezręczności, więc nie widzę podstaw, żeby miała sobie pomyśleć: "Muszę im na dać do zrozumienia, żeby dali sobie ze mną spokój". Gdyby nie ta (trwająca dosłownie kilka sekund) sytuacja z osobą postronną, to od niej raczej w ogóle tekst o chłopaku by nie wyszedł. Wyobrażałbym sobie raczej, że w końcu zapyta, czy nie mamy nic przeciwko, żeby zaprosiła kogoś na wyjazd czy na jakieś piwo. Tymczasem rozważała, gdzie możemy pojechać następnym razem - w tym samym gronie: ona + kilku facetów.W każdym razie dzięki za konstruktywne komentarze i za to, że wniosłaś cenną perspektywę ( ͡° ͜ʖ ͡°) Biorę pod uwagę, że nie jestem obiektywny w tej sprawie i tak podskórnie czuję, że pewnie trochę faworyzuję te wyjaśnienia, które są wygodniejsze dla mnie.
Moderator Nighthuntero
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
@PechowaNiezdara: Żeby doprecyzować: że kogoś ma, to powiedziała nie nam, tylko osobie postronnej w jednym z odwiedzanych przez nas miejsc. Mniej więcej taka rozmowa wyniknęła: "Nie ma pani męża. A chłopaka?" "Tak" "To proszę mu powiedzieć... " Potem ani słowem o tym nie wspomniała. Nikogo jakoś bardzo to nie nurtowało, a ja miałem na tyle zepsuty humor, że też nie chciałem drążyć i jeszcze się pogrążać.
Moderator RamtamtamSi
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
@PechowaNiezdara: Spodobała mi się już parę lat temu. Bardzo dobrze się dogadywaliśmy i w pewnym momencie miałem wrażenie, że sama okazuje mi jakieś większe zainteresowanie (częste pisanie o jakichś głupotach, o tym, jak jej minął dzień, jak się czuje; komplementy "Jaki ty jesteś mądry", "Bardzo dobrze wyglądasz na tym zdjęciu" itp.; dała mi nawet prezent) niż inne koleżanki. Ale jako typowy analityk o słabo rozwiniętych skillach społecznych zacząłem sobie ważyć argumenty i brać też pod uwagę inne zachowania, które dla mnie przemawiały za tym, że jednak nic nie jest na rzeczy i że to wcale nie były sygnały zainteresowania mną. W końcu nic z tym moim uczuciem nie zrobiłem, między nami zaczął się pojawiać dystans, napięcie, którego nie potrafiłem zrozumieć i nie mogłem od niej wyciągnąć, o co chodzi. Po jakimś roku przerwy w kontakcie udało się jakoś pojednać, wtedy powiedziała, że "przecież nic mi nie obiecywała", a ja na to, że przecież niczego nigdy nie oczekiwałem. Ale po kolejnym roku już nie wytrzymałem i powiedziałem, kim dla mnie jest. Dostałem kosza, bo "nie ma chemii", a dalszy ciąg to jest to, co napisałem we wpisie.Czort wie, o co chodzi. W rozmowie ze mną te kilkanaście miesięcy temu kilka dni przed moim wyznaniem wspominała o jakimś kolesiu nawet z imienia, ale tak wymijająco, że nic nie było wiadomo. Pomyślałem: "Jeśli to coś poważnego, to pewnie się rozwinie i za jakiś czas się z nim pokaże, wszystko będzie jasne, może łatwiej mi będzie wtedy postawić grubą kreskę i przestać o niej myśleć". Ale minęło 1,5 roku i nawet słowem nie pisnęła. Kilka razy wręcz otwarcie rozmawialiśmy o tym, kogo by tu można jeszcze zaprosić na nasz wyjazd, jak się grupa trochę wykruszyła. Też nic. No a teraz mówi tak, jakby z kimś była, ale też nie wiadomo (brzmi to może niejasno, ale po prostu nie chcę zdradzać zbyt wielu szczegółów rozmowy).Nie wspomniałem wcześniej, ale w tym naszym gronie jest jeszcze jeden koleś, który też próbował do nie zarywać i dostał kosza, choć chyba nigdy nie był w nią aż tak wpatrzony jak ja (zresztą rozmawiałem z nim wczoraj i ma podobne rozkminy co ja). Pomyślałem, że może przerasta ją to, jak skomplikowane byłyby relacje w tej naszej grupie, gdyby chciała dodać do niej jakiegoś swojego chłopaka. No ale jeśli nie chce nas ranić ani wywoływać fermentu w grupie, to normalniejszym rozwiązaniem byłoby chyba po prostu nie jeździć z grupką facetów na takie wyjazdy, a jednocześnie może nie obnosić się swoim związkiem, ale przynajmniej jakoś się zadeklarować, żeby nie pozostawiać wątpliwości. Ja w ogóle mam wizję świata (pewnie trochę naiwną), w której nie gra się kogoś kim się nie jest, przedstawia się sytuację taką jaka jest etc., a wszystkie takie popieprzone akcje rodem z "Trudnych spraw" traktuję jak fikcję filmową, która w życiu się nie raczej nie zdarza. A tę koleżankę mam za kogoś wyjątkowo prostolinijnego i szczerego, więc tym bardziej mi teraz paruje z głowy, dlaczego jest tak jak jest. No przecież jak spędzasz dziesiątki godzin z kimś i rozmawiacie o wszystkim, to nawet mimowolnie powiesz "Byłam z moim Michałem/Marcinem/Piotrem w kinie", "Michał/Marcin/Piotr powiedział, że..." albo coś w tym stylu.
Moderator RamtamtamSi
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
ale sam sobie odpowiedz czy wy przy niej gadacie, kto kogo wyrwal w weekend...
@programista15cm: Właśnie o to chodzi, że gadamy. Nie o "wyrywaniu" i raczej bez szczegółów - jak gadaliby kumple w czysto męskim gronie - ale temat związków pojawia się bardzo często (bo w zasadzie cała nasza grupa to kawalerowie i panny). I naszych związków, i tego, co się dzieje u jakichś naszych wspólnych znajomych, i ogólnie.
Moderator Nighthuntero
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
@programista15cm: Anonimowi troglodyci z internetów raczej nie wpływają na moją samoocenę. Natomiast nie znoszę ich obecności w moim otoczeniu, dlatego odpowiadam ci adekwatnie do twojego zachowania. We wcześniejszych komentarzach też krytyka się pojawiła, ale - jak widzisz - nikomu tak nie odpowiedziałem.
Moderator RamtamtamSi
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
@programista15cm: Trochę kultury, cymbale. Jedyną osobą w tym wpisie, która zachowuje się jak spierdolina, jesteś ty.
Moderator RamtamtamSi
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
@SrebrnySurfer: No widzisz, najwyraźniej każdy ma inną wrażliwość i odbiera to inaczej ¯\(ツ)/¯ Mogę i być przegrywem wg twojego słownika. Ani nie wierzę w teorię tej "jednej jedynej" i idealnego dopasowania, ani w "tego kwiatu jest pół światu", raczej w coś pomiędzy. Mój świat się wokół tej laski nie kręci; były okazje, żeby próbować z innymi, ale jakoś tutaj jestem pewny, że mamy wiele wspólnego i na pewno jej całkowicie obojętny nie jestem, tylko sam trochę skopałem na pewnym etapie naszej znajomości. Wiem, że czasami trzeba odpuścić - tylko myślałem, że już to potrafię, a chyba jednak nie, stąd te gorzkie żale.
Moderator RamtamtamSi
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
@warsaw: Możliwe, mireczku. Chociaż to taka raczej szara myszka 6-7/10 (ale przy tym towarzyska i niedająca się nie lubić), trochę zbliżająca się do ściany, bo już po trzydziestce, w przeszłości przeżywała raczej rozczarowania i odrzucenia i myślę, że marzy jednak o jakimś poważnym związku, rodzinie i stabilizacji. Nie pasuje mi do Twojego opisu. Ale może rzeczywiście coś się zmieniło w jej podejściu. No bo nie wiem, jak inaczej wytłumaczyć, że ktoś kilka razy w ciągu roku wyjeżdża ze swoimi znajomymi, średnio raz na miesiąc gdzieś z nimi wychodzi, opowiada o pracy, kolegach, koleżankach, wakacjach i nawet słowem nie wspomni, że ma jakiegoś faceta, choć wiele na to wskazuje - jakby chciała jakąś sferę życia zupełnie ukryć przed nami.
Moderator RamtamtamSi
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
@aarahon: Zależy. To, że w skali atrakcyjności skoczyłem ze 2-3 levele w górę (i wydaje mi się, że wpłynęło to też pod pewnym względami korzystnie na zachowanie), to myślę, że można obiektywnie stwierdzić. A że okazało się, że jednak nie jestem takim panem sytuacji, jak mi się wydawało, to nie musisz mi uświadamiać, bo w drugiej części wpisu właśnie to przyznaję ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Moderator RamtamtamSi
Autor anonima

Komentarze z Wykopu

Sprawdzamy liczbę komentarzy...

Akcje

Otwórz wpis na wykop.pl
Klucz publiczny:

clnrllgjo00220mk6p292aof2

Dodane: 15 października 2023 - 17:04:59
Opublikowane

Autor był widzianyprawie 3 lata temu
Zobacz wszystkie wpisy