Opublikowane
Czy to wypalenie zawodowe ?Mam 24 lata, 3 lata doświadczenia jako developer, niedawno awansowałem na pozycję seniorską - awans był raczej bodźcem motywującym aniżeli faktycznym docenieniem poziomu wiedzy, bo osobiście czuję się na mida. Projekt w którym pracuje moim zdaniem jest skazany na porażkę, od 6 lat jest rozwijany, ja w nim jestem od 1.5 roku, nadal nie działa, są ogromne problemy, kod jest w stanie tragicznym, mamy typowy distributed monolith, brak orkiestracji - wszystko jest stawiane i konfigurowane ręcznie, brak resiliency patternów, wszystko jest ze sobą powiązane, wszystko gada synchronicznie po http, jeden mikroserwis nie działa == cała aplikacja nie działa. Od strony produktowej/biznesowej też nie jest super, mamy niespójność danych w systemie z założenia, niewiele rzeczy jest bronione aby było spójne od razu czy też ostatecznie spójne - PO na to odpowiada że użytkownik będzie wiedział jak korzystać z aplikacji ( ͡° ͜ʖ ͡°). Managera zespołu to zbytnio nie obchodzi, niby mówi że coś tam działa aby polepszyć sytuacje, rozmawia z różnymi ludźmi ale na koniec dnia liczy się tylko dla niego dowieziony feature biznesowy w terminie i żeby na boardzie było widać że coś robimy żeby było się czym pochwalić zwierzchnikom a dodatkowo gdy zbliża się deadline zaczyna się ostry micromanagement, calle ad-hoc z pytaniem o status, kilkukrotnie dziennie pisanie na priv jaki jest status zadania które realizuje + sugestie o pospieszeniu się oczywiście z emotikonką uśmiechniętej buźki na końcu żeby nie było że naciska i wywiera presję :) Gdzie w tym projekcie nie da się dowozić szybko bo to kurwa po prostu nie działa i nie ma prawa działać obecnie.Jak dołączyłem do tego projektu i zrozumiałem jak wielkie problemy tu są oczywiście starałem się dociekać czemu do czegoś takiego doprowadzono i sugerować zmiany zarówno na poziomie całej architektury jak i pojedynczych usprawnień w kodzie (chociażby to że w tych projektach nie ma warstwy biznesowej i gdy przyszło do napisania logiki biznesowej to trzeba było ją wpieprzyć do statycznej metody w statycznej klasie...) - pomysły te spowijały na niczym ze względu na rozbuchany proces decyzyjny w którym aby wprowadzić jakąś zmianę w projekcie należy dostać zatwierdzenie przez pion architektów z ivory tower - ludzie którzy od dobrych lat linijki kodu nie napisali, nie mają pojęcia co się w projekcie realnie dzieje, rysują diagramy i rzucają je zespołom developerskim do implementacji będąc pewnym swej nieomylności, dla nich narysowanie kolejnego kwadracika na diagramie to 0,5s, dla nas godziny debugowania i dociekania czemu znowu ten shit nie działa. Stwierdziłem więc że trzeba obnażyć ich niekompetencje, zarząd to zauważy i coś z tym zrobi - nie obchodziło mnie czy ich zwolnią, czy odsuną od odpowiedzialności, cokolwiek co pozwoliłoby pomóc temu projektowi wyjść na prostą - napisaliśmy zespołowo całą listę uwag jakie mamy, począwszy od problemów komunikacyjnych, problemy w kodzie, problemy z produktem, testowaniem, orkiestracją itp. itd. dokument ten został olany ciekłym moczem - nikt nie raczył się nad nim pochylić, później było jeszcze kilka innych prób zaalarmowania managementu że są problemy w projekcie jednak żaden nie przyniósł skutku i management dalej zawierza ekspertyzom architektów :) Już wtedy przejawiałem syndromy niechęci do tej pracy ale ciągle miałem jakąś nadzieję że ktoś pójdzie w końcu po rozum do głowy i nie wiem - wstrzyma produkcję feature'ów biznesowych na pół roku/rok aby dać czas na ogarnięcie tego a co ważniejsze aby w końcu dać większa odpowiedzialność za produkt zespołowi, aby nie trzeba było prosić o zezwolenie o każdą pierdołę ivory tower architektów którzy kompletnie w oderwaniu od rzeczywistości - wyłącznie na podstawie diagramów, bo przecież PoC nie potrafią zrozumieć - decydowali czy coś ma sens czy nie. Sam w sobie projekt jest zajebiście nudny, nie dzieje się tu nic szczególnego, typowy CRUD z tym że zamiast bazy danych pod spodem integrujemy się z różnymi API.W pewnym momencie stwierdziłem że chciałbym zmienić projekt (wewnątrz firmy bo staram się o kredyt), poszedłem z tym do managera który na początku obwinił mnie że gdyby wiedział że będę chciał zmienić projekt zaraz po awansie to dałby go komuś innemu, a następnie stwierdził że popyta wśród managerów innych zespołów czy mają miejsce - guess what - oczywiście że nigdzie nie ma miejsca... robiąc rozeznanie na własną rękę też nic niestety nie znalazłem - usłyszałem tylko, że teraz ciężki moment w branży, mało projektów się otwiera to i mało pozycji do obsadzenia.I tak sobie siedzę w tym projekcie, kompletnie nie wierząc w jego powodzenie, szukając tylko wymówki aby nie wziąć na siebie zbyt dużo pracy, zdarzają się tygodnie że nie zrobię kompletnie nic - siedzę i oglądam YT czy czytam sobie coś na necie, jestem bardzo drażliwy i wybuchowy w stosunku do współpracowników. Będąc poproszony o przygotowanie wizji jakiegoś usprawnienia jestem w stanie wprost managerowi odpisać że mi się nie chce bo i tak do niczego to nie prowadzi. Nie chce mi się rozwijać, uczyć, programować niezależnie czy jest to coś innowacyjnego, nowego, czy też nudny task, nieważne czy prywatnie czy dla firmy, gdzie jeszcze jakiś czas temu łączyłem pracę ze studiami i byłem prze szczęśliwy że mogę się rozwijać, uczyć i wierzyłem że dowożone funkcjonalności komuś ułatwią życie (w innym projekcie, dla innej firmy). Potrafiłem spędzić 8h w pracy i kolejne 4h ucząc się prywatnie bo wiedziałem że będę mógł nowo poznane rzeczy wykorzystać w pracy. Na spotkaniach nie uważam, nie jestem zaangażowany. Spotkania departamentu wyciszam w mikserze audio bo mnie zwyczajnie irytują gdy gadają o tym jak to pięknie wszystko idzie do przodu i zajebiście działa gdy rzeczywistość jest zupełnie inna.Zastanawiam się czy jest to dobry moment na np. wzięcie urlopu/L4 ogarnięcie prywatnych spraw tak aby nic nie trzymało mnie w tej firmie, odpoczęcie od programowania na jakiś czas aż zapał powróci i następnie zmiana pracy bo nie uważam abym w tym projekcie był w stanie pracować z zapałem na dłuższą metę. Czy ktoś był w takiej sytuacji i poradził z nią sobie w jakiś sensowny sposób ?#programista15k #korposwiat #pracait #wypaleniezawodowe
613

Dyskusja

Rejestr odpowiedzi mirko.pro (2)
mirko_anonim
Opublikowane
@programista15cm: nigdzie nie napisałem że jestem bystry, zresztą jakbym był to bym już dawno otworzył własny biznes na którym bym zarabiał 10x tyle co w IT a nie pierdolił się z ludźmi na etacie....Poza tym to obecne tempo dowożenia jest już i tak ślimacze a firma ma na czym zarabiać więc te pół roku/rok to nic w porównaniu z kasą i czasem jaki oni już wtopili biorąc pod uwagę ryzyko niepowodzenia całego projektu.@WyjmijKija: tldr; jestem w projekcie który uważam że upadnie, wspólnie z zespołem próbowaliśmy poprawić sytuację nieskutecznie, manager uprawia micromanagement, nie mam motywacji do pracy, czuję się wypalony, szukam tylko opcji żeby robić jak najmniej i odliczam do 16 aby zamknąć laptopa, musze jeszcze trochę zostać w firmie bo staram się o kredyt a jednocześnie przetrwanie każdego dnia to mordęga - czy L4 na wypalenie zawodowe lub urlop to dobra opcja, czy chęć do programowania z czasem wróci na podstawie doświadczeń innych?
Moderator Nighthuntero
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
24 i wypalenie zawodowe, ja chwilę przedszkolaki je będą mieć. Szkoda słów na komentarz.
Moderator Nighthuntero
Anonimowy użytkownik

Komentarze z Wykopu

Sprawdzamy liczbę komentarzy...

Zobacz wszystkie wpisy

Akcje

Otwórz wpis na wykop.pl
Klucz publiczny:

cln90qxzp00h50m45qg9zqns7

Dodane: 2 października 2023 - 17:01:32
Opublikowane

Autor był widzianyprawie 3 lata temu