Człowiek próbował się dorobić, odkładał pieniądze i liczył na to, że uda się kupić coś własnego, ale chyba zostałem sprowadzony na ziemię.Doradca kredytowy wyliczył mi zdolność na 430tys zł w programie kredyt 2%. W lepszym scenariuszu nawet trochę więcej, bo do 470tys.Oszczędności mam na poziomie 150tys zł. Czy z takim zapleczem, jestem w stanie kupić cokolwiek w okolicach 45m w Warszawie? Ma w ogóle sens poszukiwanie? Czy jednak zostaje mi szukanie czegoś w mniejszych miastach i wyprowadzka?Wychodzi mi, że za +/- 45m trzeba dać ponad 600k. Ja z kredytu + oszczędności w okolicach tego jestem + dodatkowo mógłbym dostać pomoc (do spłacenia) od rodziców w wysokości +/- 60-80k. Tylko, że to jest mega na styk. Po pierwsze pozbywam się poduszki finansowej, po drugie kupno mieszkania to przecież multum innych kosztów - wykończenie, opłaty notarialne itd.I teraz pytanie do osób, które się orientują w temacie:Mając taki właśnie budżet (zdolność 430k + 150k oszczędności), jaka cena mieszkania byłaby na tyle sensowna, żebym nie pozbył się wszystkich swoich pieniędzy i mógł przeprowadzić transakcję?Nie chcę płacić już 3,5k na wynajmach, wolę płacić 2k na swoim.#nieruchomosci #pytanie #mieszkanie #bk2 #mieszkaniedeweloperskie #kredyt2procent

