Eh, nie mogę się zebrać do roboty i tkwię w prokrastynacji jeżeli chodzi o pracę... #it here, w tym roku zmieniłem firmę i jestem w nowym projekcie od 6 miesięcy, powinienem nadgonić trochę braków w wiedzy, dają mi wolną rękę i nikt mnie nie rozlicza ale ja nie mogę się zebrać, dzień w dzień powtarzam sobie "po daily zacznę", po daily - "ok to kawka i o 11 zacznę", później telefon w ręku, jakiś yt i "ok, 13:00 zaczynam i nie ma innej opcji", później przekładam na wieczór i tak w kółko... Strasznie to męczy psychicznie - to raz, a dwa - czuję, że zaraz mogę przeholować i mnie po prostu wywalą... Jak sobie z tym poradzić? Ma ktoś jakieś sprawdzone metody?Kurczę, firma spoko, zarobki dobre, wszystko jest niby git a ja nie mogę się zebrać...

