#zwiazki #usaMoje życie się dosyć mocno zmieniło we wrześniu tamtego roku - poznałem dziewczynę z USA, która stacjonuje obecnie w Rzeszowie. Sytuacja trochę jak z filmu. Najpierw spotkaliśmy się wzrokiem w galerii handlowej, jakiś tydzień później w lokalu na rynku się do mnie uśmiechnęła, później jeszcze raz się widzieliśmy w lokalnej pijalni i zamieniliśmy kilka zdań, a jakby tego było mało, to spotkałem ją podczas przejażdżki na rowerze przez Jasionkę - biegła z jakimiś innymi dziewczynami. Wyglądało to jakbym ja stalkowal xD. Stwierdziłem wtedy, że może to dobra okazja się zapoznać, poprosiłem o kontakt i się udało. Do grudnia spotykaliśmy się regularnie co weekend lub dwa, później wyjechała na 3 tygodnie do siebie. Cały czas utrzymywaliśmy kontakt, wysyłaliśmy sobie zdjęcia czy wiadomości głosowe.W jakimś stopniu się już w niej wtedy zakochałem. Spodobała mi się jej uroda, poczucie humoru, lubiła uprawiać sport i zawsze znaleźliśmy wspólne tematy. Na codzień zajmujemy się podobnymi rzeczami, nie jest typowym żołnierzem. Poszedłem z nią nawet na wesele do znajomego, bardzo się dobrze bawiliśmy.Czas tak mijał, spotykaliśmy się głównie w weekendy bo na tygodniu nie zawsze była taka możliwość. Poznała ją moja rodzina, oficjalnie byliśmy parą. Mam garstkę przyjaciół, którzy również ją polubili.Pojawia się jednak pewien problem - okazuje się że zostaje tutaj do końca września. Jak usłyszałem tą informację byłem zdruzgotany, pomimo że już podczas naszych początków o tym rozmawialiśmy i byliśmy świadomi tego. Widzę również sam, że strasznie to przeżywa.Rozważamy dwie opcje:1. Ona wraca do USA, odbywa jeszcze 4 miesiące służby i przyjeżdża do mnie. Mieszkamy razem w moim mieszkaniu i szukamy jej pracy tutaj, z czym myślę nie będzie problemu biorąc pod uwagę ilość firm zagranicznych nawet w samej Jasionce. Minus tego rozwiązania jest taki, że boję się, że jak już tam pojedzie, to jednak coś ją zatrzyma i do mnie nie wróci.2. Ja wyjeżdżam do USA, wynajmuje swoje mieszkanie w Rzeszowie, bierzemy tam ślub i legalnie przebywam i szukam pracy. Myślę, że bez problemu też mógłbym znaleźć pracę w branży. Minus to brak przyjaciół i rodziny.Jakąkolwiek decyzją jest dla nas duża zmiana pod względem środowiska i stylu życia. Ona ma 27 lat, ja mam 29, więc jeszcze dużo przed nami.Chciałbym się was doradzić co byście zrobili w mojej sytuacji. Wiem, że takie rzeczy są mocno osobiste, ale nie potrafię trzeźwo myśleć, nie chce jej stracić. Proszę o jakieś rady.

