Dziś czuję że zmarnowałem sobie życieJedyna kobieta jaką przez 31 lat mojego marnego życia mnie pokochała, jedyna jakiej się tak naprawdę podobałem, pierwsza z którą poszedlem do łóżka bo jej się podobałem a nie za kasę czy narko, w końcu prawdziwa przyjaciółka, nie druga połowa jabłka jak inni myślą ale osoba z którą mogę kupić bilety last minute I polecieć do Barcelony ale też w wieczór listopadowy zrobić grzanca i oglądać głupie filmy cały wieczór pod kocykiem. I miliony innych akcji, insade joków i miesięcy, gdzie nie potrafiliśmy się rozstać nawet na dwa dni. Nie mówiąc już o seksie( tu kilka razy kasowałem opis, zostawię to dla siebie).Zazdrość, upadek poczucia własnej wartości, problemy zawodowe i zamknięcie się na ludzi. Tak w skrócie można powiedzieć. Przez długi czas starałem się coś zmienić, jednak z czasem przegrywałem. Nie będę jej idealizował, wspierała mnie przez jakiś czas, ale widzę to dopiero teraz, pod koniec jednak zabrakło tego, gdy coraz wyraźniej widziałem że patrzę na świat ciągle z perspektywy MY, ona już widzi tylko JA. Rozmowy nie pomagały(teraz wiem że nie powinienem w pewnym momencie już rozmawiać) zacząłem czytać fora, i wyszło że nie tylko ja mam podobnie i wiele innych facetów to przechodzi. Rozstanie wyszło sprawnie, niestety wylaliśmy na siebie wiadro pomyj ostatnich miesięcy, nie utrzymujemy kontaktu.Minęło kilka tygodni, najgorsze za mną, powoli dochodzę do siebie. Widzę że to był cholerny błąd, widzę że za szybko zrezygnowałem, nie było dobrze ale mogłem chociaż spróbować to naprawić, zamiast tego olałem ostatnie kilka lat i uwierzyłem że bez niej będzie mi lepiej. Wątpię bym w najbliższym czasie kogoś poznał, wątpię też by moje życie towarzyskie się poprawiło, czeka mnie jeszcze dużo pracy nad sobą. I chyba będę tego żałował jak nic innego w życiu#przegryw #gorzkiezale #zwiazki

