Bardzo nie lubię normy społecznej, która polega na tym że dorosły mężczyzna musi się znać na wszystkim i mieć zdanie na każdy temat. Jeśli tego nie robi to ludzie nim tak podświadomie zaczynają pogardzać, bo nie zna się na tym i na tym, nie ma zdania na ten i na ten temat. Nie jestem kobietą i nie wiem jak to dokładnie u nich wygląda, czasami też starają sie mieć zdanie na każdy temat, ale ostatecznie polegają na zdaniu męża i tego co on powie, potrafią się też przyznać że o nie interesują się motoryzacją itd.. Tak jest w rzeczywistości, bo w internecie mężczyzna i kobieta zaczynają się zlewać w jeden byt na którego idenryfikację pozwala "nickname" i wtedy kobiety zaczynają też działać jak mężczyźni. Generalnie chodzi mi o to, że ja nie lubię się wypowiadać na tematy o których nie mam pojęcia, stąd ograniczam się do kilku dziedzin o których coś tam wiem. No i przeczy to normie społecznej o której napisałem. Dorosły facet w obecności innego faceta będzie gadał na wszystkie tematy jakie popadnie i zgrywał eksperta, wystarczy że przeczyta nagłówek jakiegoś artykułu i już wszystko wie i Zbychu jest gotów Zdzichowi wytłumaczyć o co w tym wszystkim chodzi oraz wytłumaczy skomplikowane mechanizmy zachodzące tam gdzie oczy nie widzą. Ale ale! Zdzichu też przeczytał ten nagłówek i on udowodni Zbychowi, że on wie lepiej! Wywiąże się dyskusja, która potrafi przerodzić się w kłotnie, bo żadna ze stron nie jest w stanie uzyskać przewagi nad drugą. Temat kończy się kiedy ktoś zgodzi się całkowicie z wygłosicielem tezy. Wtedy ten wygłosiciel wie, że wygrał, tym samym niszcząc ego oponenta. Jego ego rośnie kosztem drugiego. Wersja rozszerzona takiej rozmowy zachodzi, kiedy w pobliżu znajdują się żony owych oratorów i najlepiej, gdy głosicieli prawdy objawionej jest więcej niż dwóch. Dochodzi wtedy do prawdziwego trzęsienia ziemi. Wygrać może tylko jeden, czym zyska w oczach swej samicy. Reszta przegrywa, w większym lub mniejszym stopniu. Dodajcie do tego odrobinę alkoholu w krwioobiegu każdego rozmówcy i przepis na sukces gotowy.I jest to właśnie jeden z czynników dlaczego nigdy nie będę miał żony. Choćbym chciał wejść w to społeczne bagno, to na dłuższą metę bym nie potrafił zdzierżyć tego cyrku. Przemyślenie z dupy, ale jakoś tak zachciało mi się pisać.#przegryw #przemysleniazdupy

