Opublikowane
Mirki... Mieszkam od dziesięciu lat w #UK, jestem w trakcie kupowania własnego mieszkania i ... zastanawiam się czy dobrze robię.Słowem wstępu uznajmy, że pracuję w kołchozie - jest to praca niewymagająca żadnych kwalifikacji ani doświadczenia, ale z perspektywy czasu i różnorakich epizodów zawodowych jest to najlepsze miejsce w jakim kiedykolwiek byłem. Czuję się potrzebny i szanowany a moja praca ma sens nawet pomimo tego, że jestem najniżej w hierarchii przedsiębiorstwa, czego zresztą na żadnym etapie nigdy nikt nie dał mi odczuć. Zarobki (znowu, jak na kwalifikacje i umiejętności jakie posiadam) są bardzo dobre i raczej nie do przeskoczenia w mojej obecnej sytuacji, oprócz kasy mam tu też idealny balans między pracą a życiem (świetne godziny, wręcz indywidualnie dopasowane do innych obowiązków, dodatkowy urlop na bombelki, ubezpieczenia, etc). Gdybym miał porównać do wszystkich innych zajęć jakich imałem się w życiu i januszexów w których pracowałem - nie ma czego porównywać. Żona mówi wręcz, że to moja nagroda za te wszystkie lata upokorzeń i ciężkiej pracy z której nigdy nic nie miałem.Dzięki tej pracy otrzymałem po raz pierwszy w życiu zdolność kredytową i otworzyła się przed nami możliwość zakupu własnej nieruchomości. Trochę zajęło znalezienie odpowiedniego miejsca, bo to #londyn, i kto tu kupował ten się w cyrku nie śmieje. Sprawa jest już prawie sfinalizowana ale patrząc teraz raz jeszcze na te wszystkie liczby, lata i kwoty... zastanawiam się czy dobrze robię.Zastanawiam się, bo za oszczędzane przez ostatnie dziesięć lat życia i ciężkiej pracy pieniądze, które "lekką ręką" mam za chwilę wsadzić w depozyt hipopteki na 30 lat i by potem przez ten okres stresować się stopami, spłatą, ratami czy ulotnością zatrudnienia, spokojnie moglibyśmy kupić za gotówkę nieduży dom z dużym ogrodem pod miastem czy szeregówkę na przedmieściach. Taki prawdziwy "dom" ze strychem gdzie mógłbym malować, piwnicą gdzie pędziłbym wódkę, garażem gdzie syn mógłby kiedyś grać na perkusji z zespołem albo w tajemnicy przede mną wypić z kumplami swoje pierwsze w życiu piwo, polski dom z cegieł a nie angielską pakamerę ze sklejki i gipsowych płyt, gdzie najistotniejszym i najdroższym elementem konstrukcji będzie kod pocztowy i stosunkowo niski wskaźnik przestępczości, gdzie może i będzie wystarczająca ilość przestrzeni do spania ale czy do życia?Zastanawiam się czy nie warto by było jednak zrezygnować z dogodności stwarzanych pozornie przez pracę na niewdzięcznej #emigracja kosztem dużo mniej płatnej i mówiąc wprost gorszej i byle jakiej pracy w Polsce ale za cenę życia bez kredytu i swobody i spokoju jakie stworzyłoby posiadania czegoś własnego od razu? Żyć skromniej ale pracować na luzie?Wracać, mirki?

Dyskusja

Nie ma jeszcze anonimowych odpowiedzi.

Komentarze z Wykopu

Sprawdzamy liczbę komentarzy...

Zobacz wszystkie wpisy

Akcje

Otwórz wpis na wykop.pl
Klucz publiczny:

clk1iy6st03uc37bigh4dimz5

Dodane: 13 lipca 2023 - 21:09:47
Opublikowane

Autor był widzianyokoło 3 lata temu