Opublikowane
Witam wszystkich serdecznie. Chciałbym podzielić się z wami moją historią. Z moją żoną jestem od 10 lat a w małżeństwie 3. Poznaliśmy się na studiach i było to zakochanie od pierwszego wejzenia. Ani ona ani ja nie byliśmy nigdy w innych związkach. W ciągu tych kilku pierwszych lat bycia ze sobą kilka razy stwierdziła że to nie ma sensu i że może powinniśmy się rozstać ale zawsze po krótkim czasie wracaliśmy do siebie. Kiedy już po studiach zamieszkaliśmy my razem postanowiłem się oświadczyć gdyż poczułem że jest to osoba z którą chcę spędzić resztę mojego życia. Nie wchodząc w szczegóły zgodziła się i ślub odbył się 2 lata później. Po ślubie kupiliśmy mieszkanie i zaczęliśmy wspólne i wg mnie szczęśliwe życie. Jakieś 2 miesiące temu oświadczyła mi jednak ze od dawna nic do mnie nie czuje i w zasadzie ten ślub to był błąd a zgodziła się na niego bo podobno odczuwała presję rodziców którzy są bardzo wierzącymi ludźmi. Dowiedziałem się też że od jakiś kilku miesięcy spotyka się z "kolegą" z pracy który jest jej bratnią duszą i nadaje na tych samych falach. Ma on żonę i 2 dzieci a jak wynika z relacji mojej żony jest nieszczęśliwy w małżeństwie i podjął już decyzję o odejściu i tylko czekał na kogoś takiego jak moja żona (miłość swojego życia). Żona powiedziała mi też że gdyby nie małżeństwo to już dawno by jej nie było. Ale ze jesteśmy małżeństwem i mamy wspólny kredyt i mieszkanie to odejście nie jest takie proste. Dużo w tym wszystkim jest mojej winy bo sobie pomyślałem skoro jest już moja żona to nie muszę się starać bo jak jest wierząca to wie że małżeństwo jest do końca życia i na pewno nie odejdzie. Pochłonęła mnie praca, pieniądze, planowanie naszej przyszłości i przez to zamiast żyć z żoną żyłem obok niej. Każda rozmowa na temat chęci poprawy i pracy nad uzdrowieniem naszego małżeństwa kończy się tym że mówi że już nie ma czego ratować a spotkanie z psychologiem niczego nie zmieni. Co do "kolegi" to twierdzi że to tylko przyjaźń ale nie zrezygnuje z niej nigdy bo musi mieć kogoś kto ją wysłucha, pocieszy zrozumie. Żona chce też aby nic nie mówić rodzicom bo przecież nie robi nic złego a małżeństwo może być jako formalność bo przecież kredyt i mieszkanie itp. Kiedy pytam o przyszłość jak to widzi to nie wie i nie umie zdecydować co robić ale jedno wie na pewno że ze mną nie będzie już szczęśliwa. Co do kwesti intymnej to pod żeś jednej z rozmów powiedziała że ja wykorzystałem seksualnie bo podobno podczas jednego ze zbliżeń powiedziała nie a ja i tak "zrobiłem swoje" jak twierdzi. I dlatego od czasu tej rozmowy każde dotknięcie jej przeze mnie ja brzydzi i ma do mnie uraz. Jeżeli chodzi o mój stosunek do Boga to był lekceważący co prawda msza święta co niedzielę ale bardziej z obowiazku niż z potrzeby serca. Teraz jednak ten kryzys uświadomił mi że Bóg nie pozwoli o sobie zapomnieć i zawsze znajdzie sposób byśmy się do niego zbliżyli. Odkąd wystąpił ten kryzys staram się żyć bliżej Boga. Odbyłem spowiedź generalną, częściej się modlę i staram się przyjmować wszystko z pokorą. Ja wiem jedno. Małżeństwo dla mnie to związek mężczyzny i kobiety którzy ślubują sobie w obecności Boga że będą że będą z sobą do śmierci bez względu na wszystko. Dlatego też poruszę niebo i ziemię aby odbudować moje małżeństwo. Jeżeli mógłbym prosić o poradę czy np. mam naciskać na żonę żeby się wyprowadziła skoro znudziło się jej życie że mną czy też zająć się sobą i nie interesować się nią wcale, czy może naciskać na spotkanie z psychologiem. Szczerze dziękuję Mirki i Mirabelki za wszystkie odpowiedzi #zwiazki #logikarozowychpaskow
––

Dyskusja

Rejestr odpowiedzi mirko.pro (2)
mirko_anonim
Opublikowane
Tak apropo tego nie. Ile można kobietom tłumaczyć że rozpalony facet jest jak rozpędzony pociąg, dlatego przed zabawami ustala się specjalne słowo i znak bezpieczeństwa którego nie można nie usłyszeć albo nie poczuć, nawet w szkołach powinni tego uczyć jako podstawy. Próbowałyście kiedyś rozdzielić wściekłego psa od czegoś? z facetem jest tak samo to wynika z natury dlaczego nie wykazujecie zrozumienia? Faceci często znoszą wasze chore akcje podczas okresu, potrafią przyjmować na klatę wasze ataki psychiczne i fizyczne, a tutaj ciągle wraca ten temat, co innego gdyby była powtarzająca się agresja, przemoc i krzywdzenie na siłę wtedy można by uznać takie coś za poważne, ale uważać takie małe wpadki i do tego jeszcze w małżeństwie za coś na równi z poważnym krzywdzeniem? Uważam że większe szkody psychiczne wyrządzacie sobie same bo nie potraficie rozwiązywać prostych problemów i przekształcacie je w coś ogromnego, zamiast zapytać się kogoś "dlaczego to zrobiłeś" albo spróbować postawić się w czyjejś sytuacji żeby zrozumieć kogoś to wolicie walić focha, albo szukacie usprawiedliwień.
Moderator digitallord
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
a bóg ci nic nie podpowiedział?
Moderator Nighthuntero
Anonimowy użytkownik

Komentarze z Wykopu

Sprawdzamy liczbę komentarzy...

Akcje

Otwórz wpis na wykop.pl
Klucz publiczny:

cliujwj2m00sq37rso4thzwol

Dodane: 13 czerwca 2023 - 19:22:23
Opublikowane

Autor był widzianyponad 3 lata temu
Zobacz wszystkie wpisy