Od kilku lat odkładam na mieszkanie w pewnym dużym mieście w bloku. W planach było kupno czegoś w wielkiej płycie (nawet do remontu) bez brania kredytu, na co niedługo byłbym w stanie sobie pozwolić. Po doświadczeniach z wynajmem zacząłem się mocno zastanawiać czy to dobra decyzja, kiedy w lokalu obok wprowadziła się totalna patologia, która zatruła względny spokój (ciągle awantury, wiercenie w ścianach w randkowych godzinach i wiele innych). Wracając do rzeczy, czy macie jakiś patent na zminimalizowanie prawdopodobieństwa kupna kwatery przy gnieździe patologów? Czy skupić się raczej na nowym budownictwie (opcją z wzięciem pożyczki)? #mieszkanie #nieruchomosci #oszczedzanie

