W jaki sposób? Szczerze mówiąc, dużo szczęścia. Szukając pierwszej pracy po okresie neetu wpisałem w CV jedynie wakacyjne gównoprace z okresu studiów + wymyśliłem jakieś wyjazdy na magazyn do Holandii/Niemiec (coś, czego łatwo nie zweryfikujesz) i to podkolorowane CV wysyłałem wszędzie gdzie się dało.Ku mojemu zaskoczeniudość szybko odezwało się do mnie jedno korpo (jedno z bardziej gównianych na rynku, na mirko czasem krążą o nim memy) w sprawie mojej aplikacji na pewne gównostanowisko. Okazało się, że tutaj moje podrasowane CV i mityczny zestaw studia+angielski+excel wystarczyły do angażu. Pewnie dlatego, że nie było za wiele chętnych, bo praca była na dwie zmiany, a pieniądze jak na kasie w markecie. Po roku udało mi się przeskoczyć w rekrutacji wewnętrznej na trochę inne stanowisko w tym samym dziale (puścili mnie, bo okazało się potem że i tak w planach mieli tranzycję mojego procesu do Indii). W tym korpo spędziłem łącznie ponad 2,5 roku. Czułem jednak, że czas iść dalej.No i zacząłem znowu wysyłać CV, tym razem mając już co w nim wpisać. Celowałem w stanowiska związane z moim korporacyjnym doświadczeniem. No i po odbyciu ok. 10 rozmów jedna firma zdecydowała się na mnie. Przeszedłem tam bez żalu, tym bardziej że oferowali ponad 30% więcej niż miałem w pierwszym korpo. Stanowisko mida. Klepałem sobie tam spokojnie, wpadały jakieś szkolonka i podwyżki, aż do początku roku. Wtedy po raz kolejny uśmiechnął się do mnie los, bo rozpoczęto reorganizację struktury działu, a oprócz tego wypowiedzenie złożył jedyny senior na procesie. Jako że rzekomo ogarniam, stanowisko seniora powierzono mnie. Tak więc po nieco ponad 4 latach w korpobiznesie dobiłem do tych ponad 9k brutto miesięcznie. Niestety a może stety, wyżej już nie podskoczę, chyba że zmieniając firmę za jakiś czas o ile gdzieś dostanę lepszy hajs. Nie jestem niestety z IT i moje zarobki nie będą już rosły skokowo, a na stanowiska zarządzające się nie pcham. Nie z moją psyche.Ogólnie uważam, że nie wyszło mi najgorzej, mając na uwadze niski pułap z jakiego startowałem. Niestety kwestie matrymonialne oraz nieruchomościowe wciąż nie są zaspokojone, i tutaj muszę ciężko pracować. Na pewno ciężej niż w pracy, gdzie jak podkreślam miałem dużo szczęścia znajdując się w dobrym miejscu w dobrym czasie.