#zwiazki #przegryw #tinderCierpienia młodego tindera wieczorową porą, możesz już skrolować dalej.Lvl 30+ wyglądam na mniej, ale nie więcej niż 4/10, nie jestem jakimś zalanym, łysym knurem w oksach z krzywymi zębami.Nie łażę w obdartych oversize dresach jak te szczęśliwe pary z wózkami, które mijam na ulicy w słoneczne popołudnia.Obecnie koło 30k brutto wpada, własne mieszkanie w dużym mieście, bez długów i nałogów, bez fajerwerków.W związkach nigdy nie byłem dobry, aspołeczny typ. Nie można mieć wszystkiego w życiu, czasu nie cofnę.Gardzę wszystkimi portalami społecznymi. Kompletnie mnie nie jara strojenie słodkich min na leżaczku hotelowym z Blood and Sand w łapie udając kogoś kim nie jestem. Na tinderze 0 lajków nawet jakbym swipował wszystkie w prawo - desperat vibes. Szansa na znalezienie normalnej dziewczyny na portalach randkowych oceniam na okrągłe 0%.1/1000 profili ma jakiś normalny, szczery opis, reszta to fejki, niezweryfikowane konta, niezdecydowane małolaty, które nie wiedzą czego chcą w życiu. Nawet gdybym trafił matcha, to i tak konwersja to jakieś 3%, czyli mniej niż liczba kobiet w mojej grupie wiekowej w pobliżu.Jaka jest szansa, że ona w ogóle zobaczy mój profil?Nie potrzebuję jakieś tap madl / influencerki / matki polki z 3 bachorami po przejściach, ot zwykłą szara myszkę, której nie muszę niańczyć. Czy to są zbyt wygórowane wymagania?Z ekonomicznego punktu widzenia bardziej opłaca mi się tyrać nadgodziny i wydać u losowej szlory na uciechy, niż marnować czas na pisanie do jakiegoś NPC + abonamenty.Wkurwia mnie, że z moich podatków sponsorowane są związki kazirodcze 800+, imo to doprowadzi to upadku społeczeństwa promując beznadziejne geny.vae misero mihi!

