Opublikowane
Zastanawiam się jak postąpić, a każde rozwiązanie wydaje się złe. Na początek. Pochodzę z biednej wiejskiej rodziny. Zaraz po maturze wyjechałem na zachód. Pracowałem bez przerwy łącznie 11 lat zagranicą w Norwegii i Holandii, proste, ciężkie prace fizyczne. W zasadzie wszystko odkładałem. W międzyczasie zmarli jedni i drudzy dziadkowie. Po powrocie okazało się, że mam niewielki spadek po nich. Jestem jedynakiem, mam kochanych rodziców, którzy ze swojej części zrezygnowali i wszystko przeszło na mnie. Łącznie z tym, co zarobiłem zagranicą i jeszcze rodzice dołożyli z marnych oszczędności stać mnie było na kupno nowego dwupokojowego mieszkania w Warszawie, co zresztą zrobiłem. I tak w wieku 30 lat stałem się mieszkańcem stolicy bez kredytu. Doświadczenie zdobyte zagranicą pomogło znaleźć mi tu pracę w logistyce. Poszedłem na studia zaoczne, wreszcie poczułem, że zacząłem się rozwijać.W międzyczasie szukałem kobiety, ale to było trudne. Jestem niski (165 cm) z dość brzydką twarzą, więc mimo bycia zadbanym i wysportowanym niewiele mogłem zdziałać. W końcu udało mi się poznać rówieśniczkę, samotną matkę z 6-letnią córką. Ojciec biologiczny był podobno jakimś patusem i zostawił ją w ciąży, a później gdzieś wyjechał i kontaktu z nim żadnego nie ma. Kobieta również jest z biednej rodziny, rozumie jak bywa w życiu, ale w przeciwieństwie do mnie nie ma nic. Żyje w wynajmowanym mieszkaniu pod miastem, bardzo niski standard, dojeżdża do pracy na produkcję na różne zmiany, córkę często z zerówki odbiera sąsiadka i daje jej jeść. Zaczęliśmy się spotykać i mimo braku czasu z jej strony wszystko było ok. Ja mam stabilne godziny pracy, więc się dostosowywałem do niej. Po mniej więcej pół roku znajomości zaczęła mi wprost mówić, że ona z córką powinny się do mnie wprowadzić jeśli poważnie o niej myślę i jeśli ma to być prawdziwy związek. I tak przy każdym spotkaniu wraca do tematu. A ja się boję, bo wiem, że w razie czego mogłaby nie chcieć się wyprowadzić i miałbym problemy. Dodatkowo mówi, że po ślubie będę musiał dopisać ją jako współwłaścicielkę mieszkania, bo to normalne, że małżeństwa dzielą się po połowie. Nie chcę jej stracić, to jedyna kobieta, z którą mam jakąkolwiek relację. Pierwsza i jedyna z jaką uprawiałem seks prawdziwy. Zresztą ona bardzo rzadko zgadza się na stosunek, najwyżej 2 razy w miesiącu, bo ciągle jest zmęczona. I tylko u mnie, bo przecież nie u niej przy dziecku. Ale naprawdę boję się tych jej oczekiwań, bo dla mnie własność zdobyta dzięki ciężkiej pracy, spadkowi dziadków i oszczędnościom rodziców jest święta. Wczoraj na spotkaniu dała mi miesiąc na decyzję, albo wprowadzają się do mnie, albo zrywamy. Staram się myśleć racjonalnie, ale emocje mną trzęsą i nie wiem co robić. Jestem niemal pewien, że jeśli się rozstaniemy, to kolejnej nie znajdę. (Przez prawie rok szukałem na różnych aplikacjach, lajkowałem absolutnie wszystkie -10 i +20 lat od swojego wieku i prawie zero par lub wiadomości zwrotnych, żadnego spotkania poza tą jedną).Przepraszam, że tak zanudzam, ale chciałem pokazać Wam kontekst. Powiedzcie proszę racjonalnie i życzliwie, co powinienem zrobić? Nie chcę na zawsze być już samotny. A może moim problemem jest brak zaufania do ludzi, jak mi mówi moja kobieta? #vejt #zwiazki
119

Akcje

Otwórz wpis na wykop.pl
Klucz publiczny:

c1f4gbjwtnryu67rylntwyo8

Dodane: 14 września 2024 - 20:40:52
Opublikowane

Autor był widzianyprawie 2 lata temu

Dyskusja

Rejestr odpowiedzi mirko.pro (4)
mirko_anonim
Opublikowane
zaradny-entuzjasta-36 pisze:
Nie, nie, nie. Nie jesteś dla niej właściwą partią, skoro miała wcześniej patusa (jak sam napisałeś)
Moderator digitallord
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
szczery-sojusznik-78 pisze:
@mirko_anonimChyba wszyscy pomijają tu pewną zależność logiczną. Teraz bardzo rzadko zgadza się na seks i tylko u Ciebie bo u niej jest dziecko. Przecież po przeprowadzce będzie u Ciebie z Wami to dziecko. Chyba nie muszę dodawać co to może oznaczać. Jeszcze co do seksu, to zastanów się na ile Ci to przeszkadza i czy Cię frustruje. Bo jeśli tak, to wiedz, że frustracja się kumuluje i po latach może być gigantyczna. A co do wpisywania jej jako współwłaścicielkę. Na początku mojego małżeństwa żona wspomniała o tym, żeby ją wpisać do mojego mieszkania. Ale nie jakoś natarczywie, nie męczyła mocno tematu. I ja się zastanawiałem i byłem raczej za. Moja matka mi to odradzała (matka po rozwodzie). A że ja nie lubię załatwiać formalnych rzeczy to nie spieszyło mi się. I nie wpisałem jej ostatecznie. Teraz jesteśmy naście lat po ślubie, seks jest za rzadko dla mnie i jak jestem sfrustrowany to pojawiają się myśli o rozstaniu. Niezależnie od tego co będzie cieszę się, że jej nie wpisałem i nie planuje tego robić w przyszłości.Tak czy inaczej, trochę to brzmi jak byś się ciągle dostosowywał do niej - do jej godzin pracy, do jej poglądów na związek. Byle jej nie stracić. Ani to sensowne ani seksowne dla kobiet jak facet tak się dostosowuje.Ja pewnie byłm skonsultował to z prawnikiem czy będzie mogła nie chcieć się wyprowadzić i jeśli nie będzie mogła to się zgodzić jednocześnie mówiąc o tym, że nie zgodzę się na wpisanie jako wsp{ółwłaścicielli.
Moderator razzor91
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
dokładny-marzyciel-63 pisze:
Nie jest to normalne byś ją dopisywał do swojego mieszkania i piszę to jako kobieta. Majątek, który nabyłeś przed ślubem jest twoim osobistym i jej nacisk na dopisanie jej jako współwłaścicielki to ogromny red flag, może świadczyć o nieszczerych intencjach z jej strony. Musisz ją jeszcze trochę poobserwować, zresztą to, że zadawała się kiedyś z jakimś patusem, to też nie świadczy dobrze. Chcesz mieć babę, to ok. Bądź wobec niej uczciwy i dobry, ale nie daj sobie wejść na głowę.
Moderator digitallord
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
zdyscyplinowany-marzyciel-61 pisze:
Eh, wybacz, że tak to ujmę ale ewidentnie chce mieć zysk, nie związek. Moja rada to uciekać, jesteś młody i jeszcze dużo może być. Powodzenia i nie daj sobie wejść na głowę. Tego kwiatu jest pół światu, pamiętaj.
Moderator digitallord
Anonimowy użytkownik

Komentarze z Wykopu

Sprawdzamy liczbę komentarzy...

Zobacz wszystkie wpisy