#depresja #psychiatria A więc, odważyłem się wziąć za siebie i pójść do psychiatry i zasadniczo mam wrażenie że lepiej było pójść na dziwki... Pani w kitlu była bardzo miła, zadawała mnóstwo pytań, czasami nieprofesjonalnych, ale jednak doszła do wniosku że przy #nerwicalekowa i #depresja pomoże mi wenlafaksyna, zastrzegła że z efektami muszę poczekać gdzieś koło miesiąc, półtorej... I co ? Jajco... Pociłem się jak świnia, siusiak praktycznie mi jakby to powiedzieć obumarł (żadnej erekcji), miałem problemy z bezsennością, a efektów po 2 miesiącach żadnych nie ma. Zwiększyłem dawkę po wizycie receptowej i wykupiłem jeszcze więcej Effectinu i efektem jedynym jest bycie kilka stów na minusie i to że wiem jak można pobić rekord w nofapchallenge na cheatach - po wenflaksynie nie da rady szczytować chociażbyście mielibyście zatrzeć swojego 'siusiaka'. Iść jeszcze raz czy czekać na cud z #wenlaksyna ?

