Dostałem ostatnio w moim #korpo awans, choć wg mnie nie do końca na niego zasługiwałem. Sęk w tym, że ktoś musiał obstawić to stanowisko by wszystko ładnie wyglądało w powerpointcie dla amerykańskiego hq, no i padło na mnie. Na początku byłem do tego nastawiony sceptycznie, lecz zgodziłem się w myśl znanej z mema zasady "będziecie mieli do portfolio". W czym problem zapytacie? Otóż w tym, że właśnie padło na mnie. Moja managerka bardzo mnie lubi. Ja do niej też niczego nie mam, ale jednak #praca to praca i staram się trzymać dystans. Niestety już kiedyś zaczęły się w firmie ploty że ja z nią ten teges. Babka 38 lvl 7/10, rozwódka bez gówniaka w pakiecie z mieszkaniem deweloperskim w centrum. Z kolei ja to 30 lvl framecel 4,67/10 kiszący się ze studentami na prlowskiej stancji. Dlatego śmieszą mnie te plotki. Wydaje mi się, że managerka po prostu jak typowa baba faworyzuje mnie, gdyż jestem jedynym facetem na procesie, nie licząc dwóch świeżo przyjętych juniorów. No i przez to nie chciałem nikomu się chwalić, że coś się kroi z moim awansem. Tym bardziej, że nie miałem jeszcze niczego na piśmie. No i niestety informacja wyciekła z innego źródła i teraz atmosfera w zespole jest lekko mówiąc gęsta. Koleżanki z procesu mają ból dupy i uważają, że gram z managerką w jakieś korpogierki że im do tej pory nie powiedziałem. No i oczywiście plotki o moim romansie z managerką powróciły, wręcz nasiliły się. Nie pomaga też fakt, że zawsze powtarzałem iż wolę robić swoje jako zwykły szarak i po 8 h mieć wszystko gdzieś, narzekałem na management w firmie, co kłóci się trochę z moim nowym stanowiskiem które wymaga współpracy z ludźmi wyżej w hierarchii.No i nie wiem co teraz zrobić. Co prawda zawsze wiedziałem, że korporacje to mem, ale jednak do tej pory miałem zgrany team i nie kopaliśmy pod sobą dołków, współpraca pomiędzy pracownikami w zespole była dobra. Oczywiście były jakieś ploteczki i lekkie obrabianie dupy, ale to jest standard i nie ucieknie się od tego. A teraz, niespełna 2 tygodnie po wycieku info o moim awansie (ogłoszonym oficjalnie w piątek) cała atmosfera poszła się jebać. Co robić? Mieć wszystko gdzieś i robić swoje licząc, że ludziom z czasem przejdzie? Wg mnie nie pozostaje chyba nic innego. Do śmieszków - nie mam zamiaru wdawać się w romans z szefową, więc nie rekomendujcie tego kroku ( ͡° ͜ʖ ͡°)

