#pracbaza#kiciochpytaMam już seredecznie dosyć swojej obecnej roboty, gdzie siedze od 2 lat. Wypalenie, nerwy, stres i wieczny żal i problem o każdą pierdołę ze strony pracodawcy. - Branża transportowa w USA, 32 kierowców pod sobą- Jedna zmiana od 14 do 23 pn-pt- Brak możliwości pracy zdalnej + wieczny żal o każdą pierdołę i dokładanie nowych obowiązków co chwilę, co przekłada sie na stres i nerwy- Sufit jeżeli chodzi o wynagrodzenie juz osiagnietyNa horyzoncie pojawiła się oferta, sektor publiczny, tematy związane z OZE; - praca 7-15 pn-pt- biora bez expa, wysylaja na podyplomowke z OZE- wszystkie "urzedowe" dodatki, tj. ryczałt, kilmetrówka, premie, 13tki itpjedyny minus to zarobki, ~~1800zł mniej na rękę niż mam obecnie. -praca glownie terenowa, z ludzmi, gdzie bardzo dobrze odnajduje sie w takich klimatach. zastanawiam sie czy nie je*nac obecna robota, ktorej mam juz dosyc m.in. przez prace w tych nieludzkich godzinach, przez co zycie mi przez palce ucieka, i pojsc do budzetowki za mniejsza kase ale nauczyc sie nowych rzeczy, co moze mi w przyszlosci zaprocentowac. Co myslicie?

