Mam prawie 30 lat, skończyłam dietetykę i pracuję w zawodzie, ale coraz poważniej myślę o przebranżowieniu. Ostatnio dokładam do interesu i przestaje mi się to opłacać.Mieszkam w niewielkim mieście i na ten moment nie mam możliwości przeprowadzki do dużego miasta. Zależy mi na ścieżce, która daje możliwości zatrudnienia również poza największymi ośrodkami.Jestem w takiej sytuacji, że mogłabym pozwolić sobie na studia. Rozważam kierunek lekarski albo finanse i rachunkowość.Lekarski zdecydowanie bardziej interesuje mnie pod względem tematyki i charakteru pracy. Mam już podstawy oraz doświadczenie w tematach medycznych, więc nie zaczynałabym od zera. Nie jest to pomysł wynikający wyłącznie z potencjalnych zarobków. Kierunek lekarski otworzyli 30 minut drogi ode mnie, więc mogłabym dojeżdżać.Po FiR mogłabym szybciej wejść na rynek pracy i zdobywać doświadczenie. Zastanawiają mnie możliwości rozwoju i zarobki w małym mieście po takich studiach. Na miejscu mam tylko kilka biur rachunkowych i kilka zakładów produkcyjnych. Oczywiście tutaj musiałabym zacząć od zera i nie wiem, czy 30 lat na karku nie utrudniałoby mi podjęcia pracy albo stażu.Chętnie przeczytam opinie lekarzy i osób pracujących w finansach/księgowości:1. Jak faktycznie wygląda Wasza codzienna praca?2. Jak oceniacie zarobki w stosunku do odpowiedzialności, stresu i czasu pracy?3. Czy AI stanowi zagrożenie w księgowości?4. Czy możliwe jest zrobienie kariery w branży finansowej/księgowości, mieszkając w małym mieście?Gdybyście byli w podobnej sytuacji i mieli wybrać kierunek dalszego rozwoju, na co zwrócilibyście uwagę?Z góry dziękuję za pomoc.#lekarski #FiR #studia #przebranżowienie

