Moja kobieta nie ma żadnej koleżanki z którą mogłaby gdziekolwiek wyjść…Miała przyjaciółkę od przedszkola- ich znajomość trwała blisko 20 lat, ale typiara była o mnie chorobliwie zazdrosna do tego stopnia, że nagabywała ją przeciwko mnie i kłamała, że widziała mnie w klubie jak wsiadam z inną kobietą do taxi… Dostała ultimatum, bo zachodziło to za daleko: albo ja, albo ona.I tak jesteśmy już prawie w 2 letnim związku. Od zerwania znajomości z „przyjaciółką” mija 1,5 roku. I teraz przechodzimy do problemu który trwa od 3 miesięcy. Każde moje wyjście z kolegami jest postrzegane negatywnie w momencie w którym nie zabieram jej ze sobą. Granice postawiłem jasno tj: rozdzielam związek od kolegów (nie będę przecież jej wszędzie ze sobą zabierał, partnerki moich kolegów również zostają w domu) Przez cały ten czas po zerwaniu kontaktu poznała kilka koleżanek, ale ona nie proponuje spotkania „bo to one powinny coś zaplanować”. Przyznam, że jest to męczące gdy druga osoba wisi nade mną 24/7 i nie potrafi zrozumieć kwestii „męskiego wyjścia” które notabene jest rzadko góra 2 razy w miesiącu. Co byście zrobili na moim miejscu?#związki #związek #porada

