Hej,Staż dwa lata związku. Pierwsze pół roku było ok. Koniec studiów, znajomi wspólni. Później zamieszkanie razem i gdzieś magia znikła. Brak seksu, sporadyczny. Ciągle zmęczona (choroba tarczycy- teraz leczone), ale znowu jej praca tak się nawarstwiła, że na jedno wychodzi. Duży czas w delegacji (taka praca) - powrót tylko na weekendy. Ostatnie pol roku takie było, teraz znowu ma jechać. Bliżej nam do 30 już. Lubimy inne rzeczy. Filmy, muzykę. Ogólnie oprócz takich spraw życia codziennego to nie za bardzo mamy o czym rozmawiać jak tak pomyśle. Inne podejście do porządków. Inne godziny życia. Zastanawiam się czy to ciągnąć. Bardzo do tego pro rodzice (ale ala nie odcięta pępowina - po małych sprzeczkach ucieczka do rodziców). Inne podejście do ewentualnego miejsca kupna mieszkania. Ma charakterek, lubi postawić na swoim. Często musiałem się gryźć w język. Wcześniej żyłem jakoś tak z tym wszystkim licząc, że będzie lepiej - nie jest. Do tego się bałem jednak tej samotności, teraz mam inne podejście. Wiem - na podstawie tego co napisałem pewnie doradzicie koniec. Sam nie wiem. Ciągle się zastanawiam czy ją kocham, czy to tylko przyzwyczajenie. #zwiazki #rozowepaski

