Opublikowane
#przegryw #psychologiaJestem ciekawy ilu i ile z was miało w młodości zapewnione normalne warunki i teraz "na starość" was do nich nie ciągnie. Oco mi chodzi, chodzi mi oto że narzekacie że nic wam się nie chce, nic nie sprawia przyjemności, nic i nikt was nie interesuje.Czy przyczyna tego nie leży w tym że człowiek musi wychować się w określonych poprawnych dodatnich warunkach żeby potem w dorosłości każdy spadek poniżej normy był mocno odczuwalny negatywnie, a każdy wzrost mocno pozytywnie dając poczucie wygranej? Jeżeli w domu jadłeś tylko chleb z margaryną to będąc dorosłym jedząc ciągle chleb z margaryną będziesz odczuwał zadowolenie bo spełniłeś swoje wpojone minimum, jeżeli zabraknie ci margaryny to będziesz czuł się zagrożony, jeżeli uda ci się zdobyć pasztet do tej margaryny to będziesz czuł się wygrywem, ale to wciąż będzie za mało żeby poprawnie zasilić organizm w substancje odżywcze. Dorzucić jeszcze trzeba inflacje która wymusza na standardzie życia coraz więcej i więcej, czyli jeżeli wychowywaliście się na 1 to wymagane będzie od was w dorosłym życiu dawać z siebie 4-5 żeby trzymać się na powierzchni. Kolejny przykład to poziom socjalizacji jaki wam wpojono, np. od rodziców, jeżeli wasi rodzicie sami w sobie prezentowali poziom -1 czyli nie utrzymywali kontaktów z nikim poza wymuszonymi sytuacjami, a nawet między sobą i innymi członkami rodziny nie wykazywali żadnych wspólnych aktywności, a was samych nie pchali do tego żebyście się spotykali i działali z innymi ludźmi to poziom jaki wam wpoili wynosi -10.I teraz w dorosłości dołączając inflacje wasz poziom na tym etapie życia wynosi -15. Dlatego was nie ciągnie żadnych kontaktów, albo czujecie duży dyskomfort, czujecie jakieś tam potrzeby natury ale wpojone wam wartości standardu życia dają wam poczucie że jest ok jak nic się nie dzieje, a do tego przez inflacje żyjecie poniżej minimum co objawia się totalną porażką przegrywaniem w podstawowych dziedzinach życia. Czy przyczyna przegrywu nie leży głównie w tych p-o-s-r-a-n-y-c-h standardach i ich sile w których się wychowaliśmy?
11

Dyskusja

Rejestr odpowiedzi mirko.pro (1)
mirko_anonim
Opublikowane
fascynujący-wizjoner-61 pisze:
@mirko_anonim gdzieś do roku 98 miałem bananowe życie - kieszonkowe, praktycznie co dwa tygodnie pod domem stało nowe auto. Dla gowniarza lvl 12 niewiele to znaczyło, ale dzieciaki w szkole dawały mi odczuć, ze nie pasuje do reszty. Zawsze od zajebania ludzi kręciło się po domu, co weekend wpadał ktoś z rodziny w odwiedziny. No ale tak po 98, troche się posypało. Mimo wszystko miałem normalne nastawienie do życia. W 2005 troche przechorowałem, czego następstwem jest brak uczucia głodu. Gdy zapomnę, potrafię nic nie jeść przez kilka dni. Nienawidzę firmowych spotkań w restauracji, w ogóle nienawidzę restauracji i siedzenia przy stole na rodzinnych spędach typu wesela. Wcześniej dużo się działo w moim życiu: zaliczyłem strzelaninę, za jednym strzałem przemycilem przez granice Polska - Białoruś towar za poł miliona pln, miałem wątpliwa przyjemność być w centrum akcji antyterrorystycznej - gdy ktoś do ciebie celuje z automatu, to mimo woli kolana robią się miękkie. Otarłem się o jeden zamach terrorystyczny. Raz przejechałem przez blokadę policyjna z trzema wyrośniętymi krzakami marychy w bagażniku. Spotykałem się z ludźmi spod ciemnej gwiazdy, o dziwo żyje, jak to mówią: głupi ma zawsze szczęście. Zaliczyłem dupy z 15 różnych krajów. To i wiele, wiele innych. W skrócie dużo się działo, może nawet za dużo. A dziś, czuje się jak przegryw mimo, ze tutaj pewnie tez nie pasuje. Nie jestem w żadnym związku - nie chce mi się. Mam własna chatę, dobra prace w której daje max 5% siebie - bo nie chce mi się temu poświęcać. Miałem wspaniała partnerkę, z która zerwałem ze względu na wcześniej wspomniana prace - dużo nerwów kosztowało mnie dopasowanie sie do tego środowiska przez co nie miałem czasu dla niej. Dziś mam wywalone na życie, nic mnie nie interesuje, nic mnie nie stresuje, nie ziębi i nie grzeje. Kilka lat temu otarłem się o smierć i zamiast wezwać pogotowie, w chwili gdy wracała mi świadomość wysłałem jedynie wiadomość do osoby, z która mialem sie spotkac tego dnia, o następującej treści „dzisiaj nie przyjadę” xD mam pieniądze, dużo wolnego czasu, „prezencję”, dobrych przyjaciół i mimo wszystko w pełni świadomie kładę lachę na swoje życie. Jedyne czego bym nie chciał to być znaleziony martwy, z gola dupa, gdzieś w kiblu na podłodze. Bo to jednak wstyd dla tych, którzy tu jeszcze zostaną. To pewnie wina tych kanapek z margaryna
Moderator razzor91
Anonimowy użytkownik

Komentarze z Wykopu

Sprawdzamy liczbę komentarzy...

Akcje

Otwórz wpis na wykop.pl
Klucz publiczny:

l2x1ba3xvkdksybacixot3jj

Dodane: 31 sierpnia 2024 - 12:25:17
Opublikowane

Autor był widzianyokoło 2 lata temu
Zobacz wszystkie wpisy