Śmiesznie wyszło na moim sąsiedztwie. U sąsiadów rodzice wysyłali dzieci na korki, wysyłali do lepszej szkoły i miały te dzieci normalne rodziny. Rodziny były ambitne i z jakichś przyczyn chciały aby dzieci coś osiągnęły. Nic takiego się nie stało, a np. jedno matury nie zdało, a miało iść na medycynę. A tu typ z patologicznej i niepełnej rodziny, wyrzutek ze strony rówieśników, gdzie matka go nawet nie wspierała i się nie odzywają teraz - skończył dobre studia i się ustawił lepiej od tych z lepszych rodzin. Nawet działa w różnych organizacjach społecznych i robi doktorat. Serio można się starać, a tu dzieci i tak do niczego nie dojdą. A powinno być na odwrót. Wykluczyłbym też mimo wszystko wywieranie nadmiernej presji. Życie płata figle.#niewiemjaktootagowac

