Wyszedłem z przegrywu w wieku 29 lat i nie ma nic dalej.Nie chce mi się rozpisywać historii swojego życia dlatego postaram się streścić jak mogę.Byłem raczej nieśmiałym , introwertycznym dzieciakiem ale szkołę przeszedłem bez większych traum poza brakiem dziewczyny oczywiście.Na studiach presja prawictwa i braku partnerki zaczęła mi bardzo mocno doskwierać więc "wziąłem się za siebie". Mimo to zainteresowanie kobiet mną było zerowe.Zrobiłem tak jak radzą tu normiki, zająłem się pracą i zainteresowaniami, zostałem tym słynnym programista15k przez pewien czas to nawet działało bo dzięki sukcesom zawodowym nie myślałem za dużo o kobietach. Mimo to ciągle mi czegoś brakowało.Pół roku temu poznałem dziewczynę cztery lata młodszą od siebie. Straciłem w końcu prawictwo i doznałem pierwszego w życiu intymnego kontaktu z kobietą. Jesteśmy razem cały czas ale mam pełno wątpliwości, chociaż niby nam się układa, nie ma żadnych większych kłótni na razie.Jestem pewien że gdyby nie kasa to nigdy nie zwróciłaby na mnie uwagi. Jestem też pewien że nie ma między nami jakiegoś wielkiego uczucia.Dowiedziałem się że do 24 roku życia miała 8 partnerów, z czego 3 to były tylko "przygody". Nie daje mi to spokoju i chyba nigdy nie da. Kiedy ja się uczyłem i pracowałem to ona się bawiła, możliwe że nigdy nie zwróciłaby na mnie uwagi w tych czasach gdy musiała się "wyszaleć"Do tego dochodzą kompleksy czy będę wystarczająco dobry, czy porównuje mnie do poprzednich.Więc czuje że straciłem bezpowrotnie kawałek życia i nie mogę się pogodzić z tym że ona bawiła się w czasach gdy ja nie miałem niczego.Dlatego uważam że z przegrywu nie da się wyjsć, jest tak jak piszą na tagu #przegryw, czuje się jak samiec beta i betabankomat. Wydaje mi się że jedynym sposobem żeby się z tego wydostać to zostać chadem i wyszaleć się żeby móc bez kompleksów wejść w związek z kim kto ma już doświadczenie.#zwiazki #logikaniebieskichpaskow #przegryw

