Od roku spotykam się z dziewczyną z Czech poznaną w byłej pracy. Mam dziecko z poprzedniego związku. Problem w tym, że ona ma problem go zaakceptować. Dodam jeszcze, ze mieszkamy w Polsce przy czeskiej granicy. Mam go na weekendy, dosłownie każdy weekend jest u mnie. Mamy z synem bardzo dobrą relacje, w tygodniu czasami do siebie zadzwonimy czy napiszemy do siebie. Na początku było widać, że partnerka stara się nawiązać jakąś realację z moim synem, ale odnosiłem wrażenie, że nie jest to naturalne. Wcześniej ją ostrzegałem, że nie wie w co się pakuje. Nie chciałem za każdą cenę kogoś zdobyć, byłem cały czas fair. Ogólnie między nami jest naprawdę bardzo fajnie, ale kiedy nie ma z nami dziecka. Podróżujemy trochę po świecie, po pracy razem spędzamy aktywnie czas, rozmawiamy, stara się o mnie, szykuje rzeczy do pracy itd. Ale kiedy zbliża się weekend zmienia się nie do poznania. Widać, że jest zazdrosna i poddenerwowana. Dzisiaj rano np. syn przyszedł przytulić się do mnie do sypialni (zawsze puka przed wejściem) po czym ona stwierdziła, że to na nią za dużo, że ona tego nie zniesie, żeby obce dziecko leżało w jej łóżku xd Przeszkadza jej, kiedy chce spędzić z nim czas. Szuka na niego jakichś wpadek, typu nieumyte ręce po toalecie, wypalcowane lustro, drzwi itd. (Sam go pilnuje, aby wykonywał te czynności). Czasami ciężko mi uwierzyc, żeby tak świadoma dziewczyna tak się zachowywała. Ogólnie myślę, że syn jest naprawdę dobrze ułożony, nie stwarza żadnych problemów, pomaga w sprzątaniu itd. Próbowałem kilka razy zorganizować jakiś wyjazd czy zabawę we trójkę, ale widać, że oboje walczą o moją atencję. Rozmowy nic nie dają, zarówno z synem jak i z nią. Z obserwacji syna, nie widzę, żeby miał z nią jakiś problem, szanuje ją. Kilka razy się zdarzyło, że podczas kłutni wziął jej stronę. Do tego dochodzi bariera językowa, ona nie chce się są bardzo uczyć polskiego, ale syn czasami zapyta o jakieś słowo, jak coś znaczy po czesku. Wiem, że ona chce dziecko, dlatego wybrała mnie na kandydata na ojca swego dziecka. Jestem odpowiedzialny, od 6 lat żadnego alkoholu ani narkotyków, pracuje cały czas nad sobą, bo kiedy rostalem się z była dziewczyna, wiedziałem, że jak nie zmienię swojego zachowania, to ani mojego dziecka nie dostanę w swoje ręce. Kocham dzieci, jeszcze jedno chciałbym mieć, ale świadomie nie będę pakować się na minę. Tutaj pytanie, czy ktoś z was był w podobnej sytuacji? Czy jest sens nad tym pracować, czy nie tracić czasu mojego i jej i iść dalej?#związki #relacje

