Wczoraj na imprezie miałem sytuację, która pokazała mi jak nawet młodzi dali się nakręcić na beton – znajoma para mówiła, że zastanawiają się nad kupnem mieszkania. Chciałem im wytłumaczyć, że to może być kiepski pomysł, bo wiele wskazuje na to, że ceny niedługo spadną. Mówiłem o tym, jakie są prognozy w internecie. Pokazywałem im nawet screeny SMS-ów z tagu, gdzie ludzie wrzucają przykłady rabatów od deweloperów. I co? Nic. Wszyscy patrzyli na mnie, jakbym wymyślał jakieś teorie spiskowe.Jak to w towarzystwie, znalazł się jeden śmieszek, który przypomniał, że przecież sam chciałem kupić w 2021, ale się wstrzymałem. Skąd mogłem przewidzieć BK2? Gdyby nie to, ceny już dawno by poleciały w dół. Problem w tym, że ten sam śmieszek podważył moją wiedzę o rynku bo co ja niby mogę wiedzieć, skoro sam nie mam mieszkania? Trochę absurdalne, ale widocznie dla niektórych brak własnego mieszkania oznacza, że nie można mieć racji w tej sprawie.Zastanawiam się, czy macie jakieś konkretne argumenty, które faktycznie trafiają do ludzi? Chciałbym im pomóc. #nieruchomosci #pytanie

