#zdrowie #depresja Mirki i Mirabelki, jakiś czas temu wypłakałem się trochę tutaj, bo moje zdrowie klęknęło, życiowa sytuacja była masakryczna, a ja gdyby nie fakt, że mam rodzinę, to nie wiem czy nie zrobiłbym jakiejś głupoty. Ostatecznie wylądowałem w szpitalu, miałem zabieg naprawczy na sercu, 5 godzin łatania, ale wyszło. Naprawiona zastawka, nie trzeba było dodawać sztucznej, nie trzeba było rozruszników, nie muszę jeść do końca życia leków na krzepliwość. Dzięki fachowcom w szpitalu, ale też własnemu uporowi i stosowaniu się do każdej wskazówki lekarskiej, ale i wszystkiego co pozwoliło mi znaleźć Perplexity udało się przetrwać operację, pełny blok serca, tachykardię, bradykardię, strzały tętna do 200 z całkowitym oślepieniem (nie przyznałem się nikomu, ale myślałem, że lecę na orbitę) i parę innych nieprzyjemności. Miesiąc na szpitalnym wikcie, podpięty do zewnętrznego rozrusznika, kardiomonitor i holter oraz parę portów wpiętych w szyję, w ręce, rozcięta klatka, więc każde kaszlnięcie to obawa czy mi się nie rozleci mostek. Ten mostek jeszcze będzie się zrastał, ale najgorsze już za mną. Po wyjściu zjadłem jajeczniczkę, zobaczyłem zielone liście i trawę, poczułem wiatr we włosach. Jest cudnie ( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)Życzę Wam wszystkim zdrowia. Badajcie się! Pytanie do fachowców, co jest warte EKG, jeśli miałem je co roku od 5 lat, a co 2 lata wcześniej (badania lotnicze) jeśli nic mi nie pokazały, a problem pokazało echo serca w 5 minut po przyłożeniu sondy do klatki piersiowej? Czy echo nie powinno być choć raz u każdej osoby wykonane w ramach podstawowej opieki zdrowotnej?

