Się pożale trochę bo #przegryw #biedaMam wrażenie że jak człowiek pochodzi z biedy to naprawdę trudno jest się z niej wyrwać nie mając żadnych mądrych i użytecznych predyspozycji.Tak jest i u mnie, studia mi się wyszły, nadaje się na zwykłego robola i tak przez jakiś czas wszystko toczyłem od pracy do pracy od fabryki do zakładu. Człowiek czasami brał jak była okazja gdzieś druga robotę by dostać parę groszy więcej. No ale wszystko piękne niestety się szybko kończy więc teraz przychodzi bieda.Dodatkowo dobija świadomość że nigdy własnego lokum mieć nie będę a teraz tułam się co rok od pokoju do kawalerki, od kawalerki do pokoju płacąc coraz więcej za to wszystko a nie mając skoku standardu. A czasami dochodzi strach że "jutro" cię na to nie będzie stać Człowiek zazdrości widząc jak znajomi dostają pomoc od rodziców którzy albo dorzucają się im do życia albo wspomagają choćby w kwestii kupna nieruchomości (nie mówię że kupują ale jakiś wkład tam jest) albo sami są w stanie coś ogarnąć bo mają dobry zawód i perspektywy na coś lepszego U mnie niestety rodzice biedni i choć chcieli by pomóc to sami mimo pracy ledwo wiążą koniec z końcem (bo wiek, choroby itd) a ja sam nie potrafię zbytnio inteligentnego by mieć konkretne zarobiki.Smutne jest takie życie.

