Wiem, że ten wpis będzie wyidealizowany, ale powiem, wam, że wiele bym zrobił, by w latach 60 choć raz przeżyć taki dzień hippisów na Woodstock w USA. Teraz są inne czasy, a żeby w Polsce poczuć ten true feeling trzeba było być dzieciakiem lat 90, majacym dostęp do całej bogatej popkultury USA, którą ogranmiczano w PRL. Ani wczesniej, ani teraz telewizja nie wypluła tyle nostalgicznej bomby najlepszych perełek z USA co wtedy. Oglądajac filmy z tamtych lat, sluchając takich utworów jak california dream, the sound of san francisco, blue oyster cult dont fear the ripper, czy Joe Cocker - With A Little Help From My Friends magia klimatu oderza mnie z całym rozpędem. Może ta magia jest powierzchowna, zdaję sobie z tego sprawę, ale gdy pod jednym z tych utworów pczytałem wspomnienia dzisiaj już starszych ludzi z tego okresu, to nawet jak nie żyłem w USA w tamtych latach wiele bym dał by to przeżyć. Może gdzieś organizują zloty, nawet w Polsce ale nie wiem czy ma to w sobie chociaż 40% uroku oryginału. Takie tam nostalgiczne wypociny, którymi musiałem się podzielić. #feels #nostalgia #wspomnienia

