Chyba mam kryzys wieku średniego bo coraz częściej myślę nad wyjściem z matrixa i szukam jakiś alternatywnych, niestandardowych sposobów na życie, aniżeli prosta ścieżka, etat, kredyty, rodzina, itd. Może jakaś ukryta natura buntownika się we mnie odradza ale niesamowicie męczy mnie takie życie typowego NPC, kolejnego trybiku w tym systemie czy korpo niewolnika. Nie chodzi mi tutaj żeby na stare lata dołączać do jakiś skłotersów czy tworzyć wioskę hipisowską ale coś bardziej przyziemnego, np:- sporo osób rzuciło normalny etat i zaczęło #vanlife (fakt że na to potrzeba inne źródło dochodu i…
