To jest wręcz groteska...Pewien typ z ostrym i bdb maskowanym NPD z mojego działu, zawsze miał w robocie jakiegoś "wroga".Wicie-rozumicie, upatrywał sobie jakąś osobę, która wg niego była całym złem świata i non stop zgłaszał jakieś kąśliwe uwagi, punktował niedociągnięcia w pracy (często totalnie błahe) itd. itp. Ponieważ z czym jak z czym, ale z NPD miałem w życiu sporo do czynienia, to gdy tylko się kapnąłem co w trawie piszczy, to drastycznie ograniczyłem jakiekolwiek interakcje z tym typem.No i w końcu padło na mnie, że ja stałem się dla niego przyczyną wszelkich nieszczęść i celem…