Mirki i Mirabelki, potrzebuję chłodnego spojrzenia z boku, bo sam już nie wiem, czy przesadzam, czy jednak moje wątpliwości są zasadne.Sytuacja wygląda następująco: moja narzeczona ma niedługo wieczór panieński, który jej koleżanki postanowiły zorganizować w klubie nocnym. Ja w tym samym czasie planuję swój kawalerski – klasycznie: gokarty, a potem runda po ulubionych barach. I tutaj pojawia się mój zgrzyt dotyczący tego nieszczęsnego klubu. Chcę zaznaczyć wyraźnie: mam do swojej wybranki 100% zaufania, kocham ją i szanuję. Nigdy nie byłem typem faceta, który mówi kobiecie, co ma robić,…