Ma ktoś może tak, że już doszedł do tak zwanej "ściany" w temacie związków?O co chodzi ze ścianą? Już tłumaczę. Mianowicie mając 26 lat co było ostatnim dzwonkiem na stworzenie związku/założenie rodziny (tak wiem, że na Wykopie świat jest idealny i zarabia się 25k oraz 40 lat to młody facet i może na emeryturze chodzić na wywiadówki) niestety od tamtej pory jeżeli chodzi o związki - już zupełnie nie dzieje się absolutnie nic?Ale od początku. Mianowicie mając te 26 lat zakochałem się w dziewczynie. Zupełnie nic w niej takiego na początku nie widziałem, żebym mógł się zakochać. No ale…