XD od wczoraj nie schodzi mi z twarzy. Słowem wstępu: nie jestem jakimś wielkim survivalowcem-bushcrafterem, ale coś-tam w lesie umiem zdziałać, ogarniam mapę i kompas, a telefonu w terenie używam dla wygody - zamiast robić wcięcie wstecz, wyjmuję telefon i w 3 sekundy wiem dokładnie gdzie jestem i ile zostało mi do celu. Ale wczoraj w górach spotkałem ojca z trójką dzieci (najstarsze na oko 11 lat, najmłodsze może 6-7), obwieszeni sprzętem jak stereotypowi harcerze. Jakoś przez cały dzień się mijaliśmy na szlaku i ojciec za każdym razem te biedne dzieciaki o coś opierniczał. A to źle idą,…