Aseksualizm kurwa ssie. Najgorsza „orientacja” na świecie, a raczej jebana choroba. Ale od początku - kilkanaście miesięcy temu rozstałem się z osobą, którą naprawdę kochałem. Strasznie, strasznie kochałem. Rzecz w tym, że przywiązuję się emocjonalnie do tego stopnia, że jestem za drugą osobę gotów oddać życie, jeśli naprawdę ją kocham. Do seksu doszło z 3 może 4 razy, z czego mieliśmy za sobą kilkanaście nieudolnych prób, bo raz, że nie umiałem się na dłużej podniecić, a dwa, że zawsze szukałem jakiejś wymówki. Koniec końców rozstaliśmy się, ale z innego powodu. Pech w tym, że moje zjebanie…