Długo się zastanawiałem czy podzielić się swoimi historiami, doszedłem do wniosku, że może ktoś nauczy się na moich i w ogóle cudzych błędach.Poza tym nie sądzę, żeby to co opiszę było domeną tylko polskich kobiet. Inna kwestia to fakt, że nasi faceci chyba średnio się szanują, ale po kolei.Nie uważam siebie za kozaka, żaden oskarek czy coś. Jestem normalnego wzrostu i wagi, sylwetka normalna - nie zapuszczam się, ot taki normik. Jednak mimo tego nie raz i nie pięć zdażyło mi się doświadczyć jak krucha jest wierność w związku.1) młoda, w mojej ocenie bardzo ładna dziewczyna z drugiego końca Polski poznana w internecie. Po jakimś czasie będąc w delegacji spotkałem się z nią. Świetnie się rozmawiało, jakiś drink, późno się zrobiło, czas wracać do hotelu bo człowiek zmęczony i tu nagle pikachu face, bo ona mówi, że kupiła truskawki i może zjemy je przy jakimś filmie. Mhm. Dodam że co jakiś czas sprawdzała tel., pytam po co? Bo chłopakowi średnio się podobało, że poszła na spotkanie z kolegą. Kurtyna2) czasem jeżdżę z kolegami na męskie wypady z imprezami masowymi w tle, a po nich najczęściej impreza/klub. Na parkiecie tańczę z laską, mój stan nie pozwala mi w pełni ocenić racjonalności postępowania, ale dostaję okejkę od kolegów, czyli nie muszę uciekać. Fajnie się tańczy, rozmowa jak to w klubie, głębi tam nie było. Od słowa do słowa, przyjechała na tą samą imprezę masową z koleżankami, faceci zostali w domu, to co? "- Zatrzymałeś się w hotelu? - Nie, mamy airbnb z kolegami. - Ok, to może do toalety?". Wiedząc że ma faceta odprowadziłem ją do damskiej toalety, na progu się pożegnałem i poszedłem z kumplami na kebsa. Kurtyna3) będąc w delegacji na spotkaniu branżowym o 3 nad ranem dosłownie wepchała mi się do hotelowego łóżka fajna dziewczyna. "- Masz chłopaka? - Chłopaka nie mam". Czego się dowiedziałem post factum? Że w sumie nie chłopak bo to już narzeczony. Kurtyna? No niestety nie: za tydzień mieli ślub. Teraz już kurtyna.4) mam jeszcze historię z koleżanką z pracy szukającą romansu. Trochę szara myszka, chociaż się rozkręcała. Myślałem że rozchodzi się z facetem, ale wybadałem, że nie. Więc postanowiłem, że z jej romansu ze mną nici. Chwilę później zaciążyła i teraz chybą są "szczęśliwi".5) gdy byłem w związku moja kobieta miała przyjaciółkę. Z nią i jej facetem dobrze się dogadywaliśmy. Może aż za dobrze, bo pojawiały się żarciki o soft swingu, czasem czymś grubszym. Nie podchwyciliśmy, więc ta przyjaciółka na komunikatorze zasugerowała, że skoro nie we czwórkę, to może we dwójkę... kurtyna.Czasem mam moralniaka, bo w niektórych sytuacjach pewnie mogłem się lepiej zachować. Może powinienem też poinformować zainteresowanych, ale o niektórych wiem że ta czy inna zdrada wyszła na jaw i chuop wybaczył. Czy dobrze zrobił? Nie mnie oceniać, każdy ma swój świat, swoje doświadczenia i swoją moralność.Oczywiście mam kolegów, którzy także zdradzają swoje kobiety. Na bazie osób/historii które znam mogę stwierdzić, że faceci idą bardziej w spontaniczne/pijackie/nieprzemyślane ons, a kobiety w dłuższe, przemyślane relacje.#p0lka

