Przeczekuję całe życie w nadziei że coś się w końcu poprawiChodzę do pracy której okropnie nie lubię, ale co tam kiedyś wyjadę znajdę coś lepszego.Mam samochód który na przeglądzie nazywają antykiem, ale co tam odłożyłem pieniądze kiedyś coś kupię nowego.Prawie 30letni motocykl który co chwilę się psuje? Co tam, pogrzebię, naprawię, jeszcze trochę pojeździ a potem kupi się nowy.Mieszkam z rodziną której na dobrą sprawę nienawidzę. Mam do dyspozycji ~7m2 na wszystkie swoje rzeczy i meble. Przeczekam, kiedyś się wyprowadzę.Związek? Ja mam czas. Na razie nawet nie mam gdzie kogokolwiek spotkać, ale przeczekam, popracuję nad sobą żeby mieć cokolwiek do zaoferowania. Kiedyś na pewno.I tak mam prawie 31 lat. Żyję w bagnie na własne życzenie. Czy to dlatego że jestem leniwy? Czy dlatego że boję się zmian? Dlatego że wizja lepszej przyszłości daje powód by rano wstać z łóżka i przeżyć dzień? Może to strach że gdy będę miał wszystko co sobie wymarzyłem to okaże się że dalej nie jestem szczęśliwy, nic znaczącego w życiu już się ulepszyć nie da i cały wysiłek poszedł na marne?#przemyslenia #przegryw

