W jaki sposób migacie się od pracy i zapewniacie sobie święty spokój u starych żeby spokojnie neetować i mieć parę groszy dla siebie? Ja mam prawie 4 dychy na karku i od szkoły średniej udaje, że choruje na padaczkę. Czyli już jakoś 20 lat. Jak tylko coś mi się nie podoba to aktorze i starzy potulnieją. Każda zaczęta praca kończy się serią "ataków" i nawet sami mi dziękują. A matka potulnieje i przymyka oko na neet. Da się też stopień niepełnosprawności tak ogarnąć ale chyba tylko taki najniższy, że pracuje się krócej ale nie ma z tego renty. Żeby rentę dostać to trzeba już się poświęcić i rozbijać sobie ryja. Ja udaje głównie ataki absence/petite mal. Przy okazji leczenia padaczki uzyskałem dostęp do pregabaliny, benzo, itp. Antydepresanty też neurolog czasem przepisuje np. teraz mam Alventa.Przedstawiłem sposób na święty spokój ale parę groszy też by się przydało. Więc udaję rwę kulszową. Regularnie co jakiś czas nawrót. Jako, że całe życie spędziłem przed komputerem to mam zwyrodnienia kręgosłupa które potwierdza rezonans - skrzywienie, dyskopatie i osteofity. Jedni mają większe i zero bólu, inni małe i częste bóle. Więc matka daję kasę na fizjoterapię na którą nie chodzę i mam kasę dla siebie. A lekarz przepisuje tramadol. Na ten pomysł wpadłem w sumie niedawno i bardzo żałuje.A wy jak migacie się od pracy, neetujecie i zdobywacie kieszonkowe i inne benefity?#przegryw #neet

