Opublikowane

Jak poradzić sobie z emocjami po rozstaniu?

#zwiazki #rozowepaskiEhh rozstałem się z własnej inicjatywy z dziewczyną po ponad 7 latach. Była to mega ciężka decyzja, ale nie dawałem już rady.Z jednej strony dziewczyna kochana, opiekuńcza, słodka, podobne zainteresowania.Z drugiej strony totalny wampir energetyczny, wybuchowa, nie radząca sobie z emocjami, niezdrowa perfekcjonista, wychowana przez nadopiekuńczych rodziców przez co nie potrafiła radzić sobie emocjonalnie z prostymi życiowymi tematami - przez co ja przez większość czasu żyłem cały czas w mikronapięciu, bo nigdy nie było wiadomo jaki humor się wylosuje, czy będzie fajnie, czy będzie histeria z byle powodu. Jak prosiłem o to by była spokojniejsza i nie robiła kłótni o byle gunwa, to było jeszcze gorzej.Jako spokojny facet miałem tego dość. Przez pierwszy miesiąc po rozstaniu czułem się jakbym uciekł z pożaru i mój mózg i całe ciało wracają do normy. Pełna euforia.Teraz już na spokojnie wracają wspomnienia tych piękniejszych chwil i wiem, że tak działa mózg, że teraz już czując się "bezpieczny" będzie mi podrzucał tylko te lepsze wspomnienia bez tego gorszego kontekstu, ale momentami jest trudno jak człowiek nagle zmienia całą swoją kilku letnią rutynę, gdzie to de facto większość dorosłego życia. No i oczywiście również dowala mnie jej smutek i rozpacz.Oczywiście inne kobitki dalej mi się podobają, ale jakoś totalnie nie mam ochoty na żadne relacje póki co. Czuję się zmęczony i frajdę daje mi siłownia, granie w gierki, znajomi i moja praca.Ah tak potrzebowałem się wyżalić.Ale mówię sobie, że to tylko życie i zajmę się innymi rzeczami niż kobiety na ten moment.
915

Dyskusja

Rejestr odpowiedzi mirko.pro (3)
mirko_anonim
Opublikowane
@choochoomotherfucker:Oby tak było! Generalnie w miarę sobie radzę. Czasem mnie bierze na płacz, ale mam sporo zajęć i staram się maksymalnie dopuszczać logikę i wspominać te gorsze chwile.@karokrakowSpisuję regularnie myśli, odczucia i uczucia. Pomaga.Dlaczego się nie zdecydowałem wcześniej...Bo przez pierwsze 20% związku było idealnie. To była praktycznie kobieta moich marzeń. Może po prostu na początku, kiedy zaczęły się pojawiać krzywe akcje, wierzyłem, że to wszystko kwestia dotarcia. Potem to przyzwyczajenie i fakt, że robiło się poważnie (kredyt itd). Po prostu zbudowałem z nią cały swój dorosły świat, który poza tymi histeriami, nerwami, bezsensownymi kłótniami i moją irytacją - był naprawdę cudowny. Myślę, że większość ludzi marzy o życiu takiej jakości. I sam przez ten czas myślę, że stałem się facetem, nauczyłem się prowadzić dom itd.. a ona po prostu mi w tym towarzyszyła. Poza tym widziałem jak wiele jest dziwnych, nieogarniętych kobiet wokół, więc tym bardziej chyba łatwiej było dawać na to wszystko przyzwolenie.. aż w końcu zrozumiałem, że lepiej być samemu niż w takim związku do końca życia.Podczas wielu kłótni wcześniej miałem myśli, że kurde.. gdyby to się "TERAZ" skończyło, ale jakoś nie miałem jaj. Myślę, że gdyby nie było tych dobrych chwil gdzie naprawdę było fajnie, to skończyłbym to wcześniej bo bym nie wytrzymał. Problem jest taki, że tu były skrajności. Potrafiło być super i potrafiło być tak, że doprowadzony byłem do totalnej furii i zmęczenia, gdzie ja jestem totalnie cierpliwy i nigdy na nikogo nie wydarłem mordy poza nią ( ͡° ͜ʖ ͡°)Ale również straszne jest to, że podczas zwykłych codziennych czynności, kiedy robię sobie jedzenie, ogladam serial albo sprzątam.. przypominam sobie jak czasem gotowałem dla niej, oglądaliśmy seriale razem i w ogóle - i wtedy robi się najgorzej i łzy same z tęsknoty napływają do oczu. Ale jestem świadomy, że to tęsknota jedynie za tym okrojonym, wspaniałym obrazem. W tych myślach widzę jedynie jej tą wspaniałą stronę.@lucek_453:Jak widzisz nie było łatwo. Było bardzo trudne. A jak już zdecydowałem, to przed samym rozstaniem trwało to kilka tygodni ciągłego stresu, smutku itd. NO ale stwierdziłem, że życie jest jedno.Wiecie co.. również strasznie boli mnie to, że wiem jak ona cierpi, szczególnie, że ona od zawsze bała się odrzucenia i generlanie ma strasznie duży lęk przed odrzuceniem. Gdybym wiedział, że sobie szybko ogarneła życia i kogoś znalazła byłoby mi łatwiej. A ja po prostu jestem myślę, że mocno empatyczny i widok jej bólu mocno na mnie oddziałuje. Wiem jakie wspaniałe życie jej stworzyłem, ale wiem też, że muszę patrzeć na siebie.Naprawdę dziękuje Wam za odpowiedzi i wsparcie. To pomaga.
Moderator mkarweta
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
@quarienRozumiem również Twoją sytuację. Tutaj najgorsze było to, że np od rana potrafiło być super miło, wspólne domowe zajęcia i śmiechy, a na wieczór podczas spaceru totalna awantura, bo nie potrafiłem jej czegoś wytłumaczyć albo tłumaczyłem źle - totalnie nieważna sprawa.Grube wybuchy złości przy moich przyjaciołach spowodowane totalnymi pierdołami.Kilka osób z mojej rodziny powiedziało mi teraz, że podczas wspólnych rodzinnych "imprez" było czuć lekkie napięcie przez nią, bo zawsze wszystko musiało być idealnie. Faktycznie każde święto, impreza, przyjęcie - wszystko musiało być total idealnie pod linijkę praktycznie, gdzie ja jestem wychowany w rodzinie, gdzie raczej wszystko było na totalny luz i święta zawsze kojarzyły mi się z świętami. Teraz - ze stresem.No ale właśnie wracają chwile tęsknoty za tymi miłymi chwilami, gdzie czułem, że kurde.. pasujemy do siebie i umiemy razem działać w życiu, razem chillować na kanapie, śmiać się itd. Tylko, że to wszystko było zbudowane wokół mojego świata i zainteresowań i nie czułem się jak partner, tylko opiekun, ojciec, matka, regulator emocji, zabawiacz, psycholog, terapeuta itd. naraz. Czytam trochę o tym borderline i np. pokrywa się to, że podczas pierwszego etapu związku, gdzie nie mieszkaliśmy jeszcze razem było max idealnie. Poczułem pierwszy raz w życiu, że znalazłem partnerkę, która mnie rozumie, ma swój świat, jest inteligentna, nie męczy mnie spędzanie czasu z nią itd. Naprawdę czułem, że spotkałem wreszcie przyszłą żonę, gdzie wcześniej byłem w kilku związkach i spotykałem się w sumie ze sporą ilością kobiet. Dlatego chyba tym bardziej jest to teraz trudne, bo wiem, jaki to był utracony potencjał i cały czas zastanawiam się, że to może ja coś nie tak robiłem... ale im więcej osób mi mówi, że do siebie nie pasowaliśmy, tym jakoś bardziej to do mnie dociera, że to chyba jednak dobra decyzja.Co to innych kobiet i relacji - czuję totalną chęć samotności na razie. Jak pierwszego wieczoru sam usiadłem do kompa z perspektywą pogrania w gierkę całą noc, to miałem łzy w oczach ze szczęścia, że nikt nie wymaga niczego ode mnie wreszcie i mam spokój. Testosteron buzuje, bom zdrowy, ale jakoś sobie z tym na razie poradzę ( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)@karokrakowZapisuję i czasem pogadam z AI :DDzięki :)
Moderator mkarweta
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
efektywny-wizjoner-20 pisze:
Z drugiej strony totalny wampir energetyczny, wybuchowa, nie radząca sobie z emocjami, niezdrowa perfekcjonista, wychowana przez nadopiekuńczych rodziców przez co nie potrafiła radzić sobie emocjonalnie z prostymi życiowymi tematami
@mirko_anonim: wiesz co jest najgorsze w randkowaniu po 30? Wcale nie to co bredza wykopki. Najgorsze jest to, ze juz nigdy nie bylbys w stanie byc na tyle glupi, zeby tolerowac taka osobe jak wymieniles.I problem polega glownie na tym, ze tinder jak i real to sa w wiekszosci na wolnym rynku takie osoby
ale śmierdzi mi to relacją z dziewczyną z bordeline.
@quarien: moze tak byc ale nie musi. Nie trzeba miec borderline zeby miec deficyty i byc nerwowa osoba o niestabilnym charakterze
Moderator mkarweta
Anonimowy użytkownik

Komentarze z Wykopu

Sprawdzamy liczbę komentarzy...

Akcje

Otwórz wpis na wykop.pl
Klucz publiczny:

lfljxb73gehfskrt5kyido6b

Dodane: 17 lipca 2026 - 10:43:46
Opublikowane

Autor był widzianyokoło 2 miesiące temu
Zobacz wszystkie wpisy