Rodziny moje i żony to jakieś to toksyczne bagno pozbawione empatii. Ostatnia sytuacja znowu wywołała lawinę problemów.Z żoną staramy się o dziecko od roku. Na razie bezskutecznie. Prawdopodobnie poznaliśmy już przyczynę, która nie jest w ogóle związana bezpośrednio z narządami rodnymi ale po roku mówi się już o niepłodności. Żona poszła więc do lekarza i dostałam skierowanie do szpitala na badanie drożności jajowodów. Badanie okazało się strasznie bolesne, żona zemdlała w trakcie z bólu i paniki. Przez kilka dni jeszcze miała kłujące bóle w brzuchu i krew z dróg rodnych. Jak zareagowały teściowa i moja mama? Jak poniżej. Teściowa:- ale to zastępca ordynatora Ci robili tak? Widziałaś ordynatora? Byli dla ciebie mili?- ja to dopiero bóle w życiu miałamMama (tutaj zarys rozmomów):Przed badaniem (smsy):Żona: źle się czuje, kobiety są tutaj z matkami, partnerami, a ja muszę sobie radzić sama (ja nie mogłem być, mam chore jelita miałem rano biegunki)Mama: to twoja wina bo nie poprosiłaś mnie o pomoc a ja bym przyjechała, a nawet jakbym ja zaproponowała to byś odrzuciła tę pomocPo badaniu:Żona: nigdy nie czułam takiego bólu, ciągnęłam tam za kable, dały mi jakieś piłeczki antystresowe i okład na głowęMama: hehehe no to pewnie sobie pomyśleli "ale nam się pacjentka trafiła"Ż: to nie jest zabawne, bardzo źle się czujeM (rozpaczliwy głos): no wiem wiem, rozumiem...Następnego dnia smsy:M: masz już wyniki?Ż: nie było dziś, źle się czuje psychicznie nie chce o tym rozmawiać M: rozumiem, nie musisz mi nic mówić, powiedz tylko jaki był wynikŻ: tu żona zwraca jej uwagę, że jej się nie podoba jej zachowanieM: karanie cisza, już jej nie obchodzi nawet wynik, pewnie będzie próbowała go wyciągnąć ode mnie.Generalnie zarówno teściowa jak i mama są obrażone i znamy ich schematy na wylot. Teściowa gdyby ciągnąć dyskusje i próbować jej wytłumaczyć sytuację to po dwóch browcach na odwagę zaczęła by zasypywać żonę smsami wyciągając brudy sprzed lat i winiąc ja za wszystko. Moja mama nie będzie się odzywać tygodniami jako forma kary bo nie wyciągnęła od nas informacji. Jeśli ja będę z nią rozmawiał to będzie zachowywać się jakby żony nie było. Kiedy będę jej tłumaczyć jej zachowania to usłyszę: taka już jestem, dziecinada albo ironiczny śmiech i nazwanie nas debilami.Ja ciągle żonie powtarzam, że za dużo pepla ale nigdy się nie może nauczyć. Mówiłem jej że jak już ma coś mówić to niech mówi mało istotne rzeczy tak jak oni robią to nam (np. mama zaczyna że ma bardzo złe wyniki badań ale to rozmowa na inny czas, mama źle się czuła ostatnio i wezwano pogotowie, dowiedziałem się przypadkiem bo nikt nie pofatygował się mnie poinformować). A jak już chce powiedzieć o takich intymnych sprawach to niech mówi po fakcie a nie w trakcie bo zawsze jest tak samo. Ale ona w życiu nie miała matki i szuka jej w innych kobietach. A moja mama najpierw daje jej wsparcie, że potem wbić nóż i wszystko spieprzyć. Wiem, że powinienem być po stronie żony ale konflikt z rodzinami trwa od roku (zaczęło się 3 tygodnie po ślubie kiedy mój brat zaczął grozić żonie a potem argumentował, że były to żarty bo chciał żeby było śmiesznie jak w świecie wg kiepskich, to nie bait, to jego slowa..., mama stanęła po jego stronie) oraz jest na różnych płaszczyznach i bardzo ucierpiała na tym moja psycha. Wiem też, że najprościej byłoby zerwać kontakty ale nam obojgu przychodzi to z trudem.Zaprawdę powiadam Wam. Największym problemem tego świata są: kobiety, matki, stare baby i ich maminsynki.#zalesie

