Moja żona właśnie zdała prawko, za pierwszym razem (na manualu).Instruktor też był zadowolony z jej jazdy, Chwalił ją, że bardzo szybko się uczy.Teraz żona jeździ ze mną po podmiejskich zadupiach, żeby wyczuć nasz samochód i siedzę jak na szpilkach na siedzeniu pasażera.Ma duże problemy z ruszaniem, często jej gaśnie albo kręci do 6k obrotów (na zimnym xd). Jak hamuje, to gaśnie jej silnik, bo za późno wciska sprzęgło.Kompletnie nie umie trzymać się pasów ruchu, jeździ slalomem, raz wjeżdza na pobocze, raz jedzie środkiem drogi (cały czas muszę ją korygować).Jak ma skręcic na skrzyżowaniu, to nie umie ocenić do jakiej prędkości powinna zwolnić, czasem 5 km/h, innym razem 35 km/h (aż traci przyczepność). Oczywiście zakręty robi tak, że zawsze wjeżdża na przeciwny pas ruchu.Dodatkowo zauważyłem, że nawet jak ustawię jej dobrą pozycję za kierownicą (na wyciągnięcie lekko zgiętej ręki), to ona nieświadomie i tak przysuwa się bardzo blisko do kierownicy odchylając się na fotelu. Sam w takiej pozycji nie umiałbym jeździć.Testowane na 2 autach i ciągle to samo od 10 przejażdżek ("no bo ten samochód jest jakiś dziwny, na kursie dobrze jeździłam").Czy to normalne i z czasem będzie lepiej? Ma ktoś jakieś protipy dla amatora instruktora?#prawojazdy #rozowepaski #motoryzacja

