Mam dylemat związany z psychologią w inwestowaniu.Otóż mam od wielu lat prowadzę portfel 60/40, podzielony na ETF All-World + obligacje EDO. Nieruchomość mam z kredytem 2%, więc nawet nie powinienem zawracać nim głowy, bo się dewaluuje, oprocentowanie jest niższe niż inflacja. I właśnie tu jest problem, bo odkąd kwota na inwestycjach przekroczyła wartość kredytu, to mam ochotę po prostu go spłacić. Mimo, że zawsze chłodno podchodziłem do mojego portfela, to nagle zacząłem stresować, że "co jak spadnie". Ponieważ nie mogłem się na niczym skupić, to sprzedałem wszystkie ETFy na akcje i tymczasowo ulokowałem je na ETFBCASH, by dać sobie czas na ułożenie myśli.Minął tydzień i ja dalej mam ochotę spłacić ten kredyt, mimo że wiem, że matematycznie to nie ma sensu. Do tego dochodzi kolejny problem, to że do spłaty musiałbym skasować swoje IKE, na które wpłacam od 5 lat i nie ukrywam, że też się źle czuję jakbym bezpowrotnie utracił te limity wpłat z poprzednich lat. Ale jednocześnie nie umiem wrócić do ETFu na akcje globalne, bo włącza mi się niepokój (dlatego na IKE też trzymam ETFBCASH).Poprosiłbym o opinię lub poradę. Wierzę, że ktoś przechodził przez podobny problem, bo ja wiem że na papierze wszystko jest łatwe, ale najgorzej jak wrogiem w inwestowaniu jest własna psychika.#gielda #kredythipoteczny #inwestowanie #nieruchomosci

