Panowie z tej strony sama zainteresowana. Nie chcę się wdawać w dyskusje o poziomie tych wypowiedzi i, że chyba zapominacie się, że mówicie o prawdziwych ludziach którzy mają uczucia.Odpowiadając na komentarze, nie, nie miałam takiej sytuacji i nie planuje żeby taka zaistniała. Do Pana który nie potrafi pisać po polsku- trochę się Pan przestrzelił z oceną i liczba tych kutang jest ponad dwukrotnie niższa i nie mam w planach jej zmieniać. Do Pani która nie ma fantazji- nie ma Pani ich w ogóle czy mówimy trojkatach? Jak coś to jest w przestrzeni publicznej miejsce dla ludzi aseksualnych, ale nie rozumiem wydawania w takim razie osądów skoro Pani nie wie o czym mówi. Nie przedłużając poniżej moja wersja. Rozmawialiśmy z chłopakiem o fantazjach, powiedziałam o trójkącie, bo takie fantazje zdarzyło mi się słyszeć od mężczyzn. Poprosił o szczegóły, więc opisałam jakby to mogło wyglądać z innym facetem, pytając czy by się mną podzielił. Oburzył się mocno, nie chciał gadać, po wszystkim zapytał czy możemy zaprosić jego byłą w takim razie. Wie, że jestem o nią zazdrosna, zdarza mi się myśleć, że go nie zadowalam jak ona i, że przed nią był bardziej otwarty. Mam jakiś kompleks względem niej. Tłumacze mu po tej całej sytuacji, że to nie moja fantazja, że chciałam wybadać jak daleko w takiej gadce możemy się posunąć, że to było jakieś nerwowe gadanie wynikające z niepewności. Bardzo go to roztroiło, ma wątpliwości czy już nie robiłam takich akcji czy nie zrobię w przyszłości. Nie chce mnie za bardzo słuchać i mówi, że nie mam do niego szacunku proponując mu takie rzeczy i badając grunt. Tłumacze mu, że to nie była realna propozycja, że gdyby go to podnieciło, to mogłabym tak pogadać ale w życiu bym tego nie chciała zrobić. Argumentuje to tym, że nigdy wcześniej nie miałam przygodnego seksu, że nikt inny nie może mnie dotykać etc. Mam wrażenie, że on tylko szuka okazji jak mnie zdyskredytować, a ja się taką akcją jedynie podłożyłam. Planujemy poważne rzeczy, dużo energii i poświęcenia włożyliśmy w ten związek i odbieramy to jako coś wyjątkowego, a jednocześnie czasami wychodzą nieporozumienia na takim podstawowym poziomie, gdzie mi by wystarczyło jakby powiedział, nie rozkręcaj się, nie mam się zamiaru z nikim tobą dzielić i po temacie. On się teraz bardzo męczy, nie widzi przyszłości dla nas, a ja nie mam pojęcia jak trafić do niego. Czy takie nieporozumienia są do przepracowania?