Mirki i Mirabelki, chociaż głównie Mirki… mam problem z niebieskim paskiem. Jesteśmy razem ponad 5 lat, mieszkamy razem, oboje pracujemy zdalnie. Moja praca przy robocie niebieskiego (on pracuje czasami po 12h dziennie pod presja czasu i w stresie, często zarywa weekendy) to bułka z masłem, dlatego biorę na siebie większość obowiązków domowych typu gotowanie, sprzątanie, pranie. Przy takim trybie życia wydaje sie, że jedyny slot na romantyczne miziu miziu pojawia sie wieczorem. I tu mam problem. Niebieski po robocie chce zjeść, posiedzieć trochę na kanapie i porozmawiać, a potem iść spać. Z jednej strony rozumiem, że jest nieustannie zmeczony ale z drugiej …nie rozumiem. Robimy to przy dobrych wiatrach dwa razy w miesiącu, najczęściej po tym jak wypije mocniejszego drinka. Mnie skręca za przeproszeniem w kroku i niedługo zacznę ocierać się o meble, a on nic. Próbowałam z nim rozmawiać bo coraz częściej zadaje sobie pytanie czy nie śpi ze mna z litości. I to naprawde fatalne uczucie, kiedy się starasz, zabiegasz, czekasz i w trakcie pojawia się myśl, że musiał zauważyć twoja desperację wiec odbębnia teraz 5 minut i „do zobaczenia” za 2-3 tygodnie. Z rozmowy nie wynika wiele, spuszcza wzrok, wyznaje dozgonna miłość i twierdzi, że to nie ja jestem problemem tylko praca i stres. We mnie narasta frustracja, jestem młoda, a czuję się jakby w życiu czekały mnie już tylko harlekiny, osobne kołdry i spanie przed 20. Czy mogę cos zrobić żeby poprawić sytuację? Proszę, nie piszcie ze ma romans (pracuje zdalnie, z pokoju obok, bez delegacji), albo ze się zapuściłam, albo ze ma depresję. Zdaje sobie sprawę, że moj ukochany działa „na własna rękę” ale proszę, niech mnie ktoś oświeci czy z męskiego punktu widzenia masturbacja jest lepsza/wygodniejsza/jakikolwiek inny przymiotnik niż seks. #seks #niebieskiepaski #zwiazki

