Czuję się jak śmieć. Nie mam mieszkania odziedziczonego w spadku, zarabiam dobre pieniądze ale niestety muszę pracować na półtora etatu. Zbieram na własne mieszkanie ale przy obecnych cenach i dopłatach do kredytu prawdopodobnie nie uzbieram nigdy nawet na wkład własny. Moi rówieśnicy mają mieszkania po dziadkach, nie płacą za wynajem ani nie spłacają kredytu, a ja kiszę się na wynajmie próbując uzbierać grosz do grosza... Panicznie boję się tego, co będzie za kilkadziesiąt lat, jeżeli dozyję. Czy będę zmuszony zamieszkać na stare lata pod mostem, bo nikt nie będzie chciał wynajmować mieszkania emerytowi? Do końca życia trzeba będzie harować dzień w dzień nie mając nawet pieniędzy na żadne przyjemności? Jeżeli są jakieś osoby w podobnej sytuacji co ja, bez mieszkania w spadku, dajcie znać jak sobie radzicie.#nieruchomosci #kredythipoteczny

