Nigdy nie spodziewałem się, że znajdę się w takiej sytuacji w jakiej obecnie jestem. Może dlatego że każdy myśli że to go nie dotyczy. Moja żona jest w ciąży, strasznie cieszyłem się na tą wiadomość. Nie było łatwo bo na samym początku pojawiły się komplikacje i wylądowaliśmy w szpitalu. Pojawiły się problemy z jajnikiem i możliwość że nie utrzyma tej ciąży. Po miesiącu wszystko zaczęło wracać do normy. Zaczęliśmy cieszyć tym co mamy i mieć nadzieję że wszystko będzie dobrze. Jednak los nie był łaskawy i po kilku tygodniach na badaniach prenatalnych USG wyższa poszerzona przezierność karkowa. Zaczęliśmy wertować internet na ile to poszerzenie może mieć źle rokowanie i nie było tak źle, wielkość była tylko kilka milimetrów po za normą i 93% szansę na zdrowe dziecko. Na USG widoczny był nosek i prawidłowa praca serca co również jest dobrym prognostykiem. Po tygodniu spłynęły do nas badania z krwi i wyniki które zmieniły nasze życie. Obliczone ryzyko dało nam mniej niż 1:3 że dziecko jest zdrowe. Wyniki krwi były bardzo złe i jednoznacznie wskazały na Zespół Downa. Jesteśmy zdruzgotani, mamy inne zdrowe dzieci. Żeby nie czekać zleciłem prywatnie badania DNA, dają 99% potwierdzenia. Nie chciałem żeby żona żyła w niepewności a wykonanie badań inwazyjnych wiąże się z ryzykiem utraty ciąży. Czekamy na wyniki jednak wertując internet nie mam nadzieji, gdzieś w środku zawsze tli się iskierka ale jest naprawdę mała.Żona ciągle wierzy że się uda, modli się o zdrowe dziecko. Tysiące myśli zalewają głowę, nie możesz spać, pracować nic nie jest jak wcześniej. Co dalej jeśli dziecko jest chore, jak sobie poradzimy w życiu. Skąd weźmiemy pieniądze na lekarzy, kto tym dzieckiem się zaopiekuje ( oboje pracujemy, ja pracuję od rana do nocy). Żona musiała by się zwolnić z pracy ale czy dam radę utrzymać dom, mamy jeszcze dwójkę dzieci, budujemy dom. Znowu wertowanie internetu i nie jest kolorowo na początku każdy pisze że jakoś to jest ale kiedy dziecko dorasta pojawiają się problemy. Jeden komentarz matki zapada mi w pamięci, "teraz nie zdecydowała bym się na poród chorego dziecka, gdy widzę ile cierpienia jest w nim" Żona nie dopuszcza złych myśli, ale zdaje sobie sprawę z tego jak może zmienić się nasze życie.W takiej sytuacji człowiek myśli jak to będzie, czy dokonać aborcji, czy żona da radę z tym żyć. Czy da się to zrobić w Polsce po wyroku TK. Lekarz który prowadzi ciąże pytany "co dalej gdy będzie źle" odpowiada że może zaproponować diagnostykę płodu. Znowu internet i szukanie odpowiedzi. Tak, da się dokonać aborcji, trzeba oprzeć się na zdrowiu kobiety, procedura jest utrudniona ale jest możliwa.Czy się zdecydujemy gdy dziecko będzie chore ?, nie wiem. Ale wiem że jeśli będzie żyło nie będzie miało łatwo, że nasze życie nie będzie takie jak wcześniej. Kto się nim zaopiekuje na starość? , skąd pieniądze na lekarzy i leczenie? . Czy będziemy szczęśliwi?, czy ono będzie szczęśliwe?. Każdy chce być w życiu szczęśliwy , czy to coś złego że chce szczęścia dla swojej rodziny ? Nikomu nie życzę tego co obecnie przechodzimy, ale zakładając rodzinę może to spaść na każdego z was. #aborcja

