Okres świąteczono-noworoczny i lato były kiedyś najlepszymi okresami dla mnie w roku. Zawsze na nie bardzo czekałem. Od paru lat jednak robią się najgorszymi okresami dla mnie. Czemu? Wszędzie ludzie w miarę zadowoleni (jak na nasz kraj), nawet debile potrafią się cieszyć z byle gówna, ponadto dużo par się szlaja, obściskują się itd. Nauczyłem się mieć na to wyjebane i pozbyłem się kompleksów, ale z tyłu głowy nadal coś jest. Nie tak wyobrażałem swoje życie jeszcze z 5-8 lat temu. Niby nie jestem jakiś brzydki, mam typ urody, który podoba się laskom, ale jednak sam przekonałem się, że najważniejsza jest dobra gadka, serio. Chyba tylko taki chad z 9/10 by nie musiał mieć dobrej gadki (ale i tak przeważnie ma), by zaliczać panienki. Do mnie się przystawiały panny góra 6/10, a ja i tak zjebałem szybko sprawę. Raz tylko z laską się lizałem po pijaku, byliśmy chyba po 5 piwach, to człowiek wtedy się zachowuje jak małpa i nie wie co robi, sami wiecie. Więc to też się nie liczy niemalże. Chyba po Nowym Roku pozostaje tylko pójść na dobrą roksę, żeby nie umrzeć jaki prawik.#przegryw #zalesie

