Dobry wieczór wszystkim na tagu Naszła mnie ochota na podzielenie się swoimi przemyśleniami. Możecie się śmiać że 18 letni gówniarz z papką hormonów we łbie dzieli się jakimiś bzdetami które nie mają żadnego znaczenia, no ale jeśli ktoś ma ochotę to przeczytać to zapraszam serdecznie, przygotujcie sobie herbatke z cukrem bez cytrynki i miłej lektury Całe życie czuję się wyobcowany, w nie swoim miejscu. Gdy miałem jakoś 10 lat moi rodzice się rozwiedli. Ogólnie odkąd pamiętam zawsze mieli ze sobą jakieś spiny, ciągłe darcie ryja o byle gówno w obecności mnie i mojego brata, raczej nic odkrywczego często to się zdarza. Skończyło się na tym, że ja zamieszkałem z matką a on z ojcem. Od tamtej pory nie kontaktujemy się z bratem, wygląda na to że wojna naszych starych wpłynęła też na nas, choć bardziej na niego bo próbowałem przez ten czas parę razy przez te lat odnowić z nim tą 'braterską' relację (każdy kto miał brata w podobnym wieku wie o czym mówię) ale zawsze działało to w jedną stronę, więc stwierdziłem że trzeba zająć się swoim życiemNo dobra, ale jaki związek ma to z tym że zawsze czuję się wyobcowany? Od tamtego czasu zawsze pojawiam się gdzieś "w trakcie" - moja matka niedługo po rozwodzie znalazła sobie faceta, nazwijmy go Adam. Minęło parę lat, w międzyczasie robiłem za darmowego opiekuna dla przyrodniego rodzeństwa, wiecie jak to jest, trzeba się zajmować młodszymi jak jest się najstarszym (a raczej staje się nim w moim przypadku). Adam to typ człowieka, który ma swój światopogląd rodem z PRLu i za nic go nie zmieni, jak grochem o ścianę, uważa że jedyna prawdziwa praca to fizyczny zapieprz w Januszeksie. Ogólnie strasznie niespełniony wyzywający się na innych kundel, typ człowieka który wymaga od ciebie szacunku nie okazując ci go wzajemnie, w dodatku cały czas pierdoli mojej starej że źle traktuje jego dzieci. Niczego w życiu nie osiągnął, nie dorobił się niczego. Z perspektywy czasu dziwię się, czemu moja matka wybrała sobie takiego cudownego kandydata. Często zmieniałem szkoły w okresie podstawówki, przez to nigdy nie mogłem się wpasować w otoczenie bo zawsze byłem tym który dołączał się do już utworzonej grupy. Byłem tym typem dzieciaka, który jest wybierany jako ostatni na wfie, nie należałem nigdy do tej 'cool' paczki i trzymałem się z paroma ziomkami.W szkole średniej też raz zmieniłem szkołę. Znowu dołączyłem do już istniejącej klasy. Znowu jestem tym odludkiem, który rozmawia tylko z paroma osobami i trzyma się na uboczu. Problem polega na tym, że jak na swój wiek to czuję się strasznie do niego nieadekwatnie. Mam na myśli to, że jedyne tematy rówieśników z mojej klasy to albo pierdolenie o tym jak to się nie napili w poprzedni weekend albo pokazywanie infantylnych filmików na tiktoku.Mam paczkę "kumpli", ale nie są to ludzie którzy poszliby za mną w ogień, mam wrażenie że dogadujemy się między sobą tylko ze względu na podobną przeszłość, spotykamy się tylko jak są okazje do picia. Można nazwać ich kumplami do picia, a nie przyjaciółmi. Ogólnie dobraliśmy się do siebie bo jesteśmy podobnym spierdoksami. Nigdy w życiu nie miałem dziewczyny, nie wiem jak z nimi gadać, nie jestem jakimś typem z krzywą mordą, można powiedzieć że mam normalną twarz i jestem całkiem wysoki, no ale po prostu mam wrażenie zey każda z nich traktuje mnie jak powietrze. Zdaje sobie sprawę że nic samo nie przyjdzie, ale ja nawet nie wiem od czego zacząć. Zacząłem chodzić na siłownie, ale nawet tam z nikim nie rozmawiam, nie potrafię rozmawiać z kimś dłużej niż przez parę minut o jakichś bzdetach (small talk), nie chce wychodzić na desperata.Pewnie zastanawiacie się o co mi tam właściwe chodzi, po co to piszę. Być może czyta to ktoś, kto miał podobną do mnie sytuację, może doradzi mi coś co robić jak zmienić moją obecna chujowa sytuację towarzyską/matrymonialną. Może znacie jakieś podobne książki do "Jak zdobyć przyjaciół i zjednać sobie ludzi"? Albo nie wiem, chodziliscie po galerii i mówiliście "cześć" do 5 randomowych lasek. Nie chce skończyć jak jakaś osobistość #blackpill z wiadomego wszystkim świętego tagu. .Robię teraz prawko, pracuje nad biznesm online od paru miesięcy ,który przynosi wykładniczo rosnące zyski ale ciągle czuję, że robię coś źle, że coś tracę...Macie jakieś rady jak ogarnąć swoje życie?#chujwiejakmamtotagowac #przegryw #kiciochpyta

