Opublikowane
Mirki mam pytanie, bo już sam nie wiem. Brak chęci do robienia czegokolwiek, brak chęci do wszystkiego, totalna adhedonia (nawet wycieczki po innych krajach samemu kończyły się tym, że kilka razy siedziałem we wspaniałym miejscu i płakałem jak nikogo nie było). Dzień mija za dniem, bez planów, bez radości - tak byle przetrwać.Od prawie 2 lat bez pracy, żyję z oszczędności a ostatnio z pożyczek. To tylko potęguje jeszcze taki podświadomy strach, że będzie tylko gorzej.Rodzina coś tam stara się pomóc, lecz dopiero ostatnio coś chyba zaczynają podejrzewać, że coś u mnie nie tak. Ale nie chcę ich wciągać w swój los, bo mają zupełnie inny charakter od mojego (co często kończy się totalnym niezrozumieniem i tym że czuję się tylko gorzej). Czasem to aż muszę się wypłakać bo nie mogę znieść tego, że nic się nie rozwijam, nic nie posuwam się do przodu. Nawet zacząłem chodzić trochę (spacery po kilkadziesiąt kilometrów codziennie) i sytuacja odrobinę się poprawiła, ale nie aż tak dużo. Dietę staram się trzymać i w tym roku sporo zrzuciłem. Ale to też nie pomogło. Czuję się jak największy głupek bo przy moich zdolnościach powinienem wiele ale..... No właśnie, ale nic. Dodatkowo to wszystko podszyte perfekcjonizmem, więc jeśli nie robię czegoś tip-top to po co to w ogóle robić? Przez to zostaję coraz dalej ze swoim życiem i wiedzą i wrócić do normalnego życia jest coraz ciężej.Mam wrażenie, że od dzieciństwa siedzi we mnie jakiś strach. Taki zwinięty ja, gdzieś głęboko, pomimo tego, że w normalnym życiu nie mam problemów z podjęciem decyzji, które dla innych byłyby kłopotliwe, blokujące lub nawet podszyte właśnie strachem.Pamiętam jak kiedyś (jeszcze za bardzo małego dzieciaka) nauczycielka przekazała moim rodzicom "zdolny ale leniwy" i tymi samymi słowami poczęstował mnie tata. Wtedy jakoś to mnie tak nie uderzyło ale teraz cały czas się zastanawiam, czy ja rzeczywiście jestem leniwy czy to może jednak jakaś depresja?#depresja #lenistwo #pytanie
54

Dyskusja

Rejestr odpowiedzi mirko.pro (3)
mirko_anonim
Opublikowane
@ drugi anonim:Wiem, miałem ten sam objaw (wręcz odruchy wymiotne) gdy zaczynałem siadać do jakieś pracy, żeby sobie przypomnieć co i jak. Na całe szczęście minęło to po tym jak się zmuszałem do rozwoju. Najpierw nie mogłem więcej niż 1h dziennie, później coraz więcej i więcej. Obecnie jest to już kilka godzin, chociaż przeplatanych wykopem ale zawsze coś. Pod tym względem (praca) nawet zaczęła pojawiać się jakaś mikro przyjemność, ale obecne problemy finansowe niszczą wszystko.Radzę ci póki masz jeszcze hajs - rób wszystko co możesz bo bez hajsu będzie 2-3 razy gorzej. U mnie tak jest.
Moderator digitallord
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
@takJakLubimy
Za dobrze Ci finansowo
No własnie nie. Już oszczędności poszły się jebać. Teraz pojawił się wręcz strach co dalej. A i tak jakoś mocno nie czuję presji na dalszy rozwój.Siedzę i gniję i przeraża mnie to samego. Brak planów, brak celów bo NIGDY ich nie było. Po co dalej harować? Żeby ciągnąć ten bezsens?Może to też osamotnienie w tym wszystkim. Czasem tylko jak jest bardzo ładna pogoda i znajomi mnie gdzieś wyciągną nad jeziorko to pojawia się taki promyk normalności. Ale szybko gaśnie zaraz po przyjeździe.
Moderator digitallord
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
Mam tak samo, siedzę na bezrobociu i żyje z oszczędności. Nie cieszy mnie zupełnie nic, a na myśl o pójściu do pracy robi mi się nie dóbr, bo pewnie uznają mnie tam za dziwoląga, nie sprawdzę się. Oczywiście nie mam nikogo, to też i samotność. Codziennie płacze, bo kasa się kończy i co dalej, gdzie iść? Na magazyn pracować z wulgarnymi sebami? Nie tak miało wyglądać moje życie.
Moderator RamtamtamSi
Anonimowy użytkownik

Komentarze z Wykopu

Sprawdzamy liczbę komentarzy...

Zobacz wszystkie wpisy

Akcje

Otwórz wpis na wykop.pl
Klucz publiczny:

cm04zbagb017liqv1ra9ewt54

Dodane: 22 sierpnia 2024 - 09:46:28
Opublikowane

Autor był widzianyokoło 2 lata temu