Mirki mam pytanie, bo już sam nie wiem. Brak chęci do robienia czegokolwiek, brak chęci do wszystkiego, totalna adhedonia (nawet wycieczki po innych krajach samemu kończyły się tym, że kilka razy siedziałem we wspaniałym miejscu i płakałem jak nikogo nie było). Dzień mija za dniem, bez planów, bez radości - tak byle przetrwać.Od prawie 2 lat bez pracy, żyję z oszczędności a ostatnio z pożyczek. To tylko potęguje jeszcze taki podświadomy strach, że będzie tylko gorzej.Rodzina coś tam stara się pomóc, lecz dopiero ostatnio coś chyba zaczynają podejrzewać, że coś u mnie nie tak. Ale nie chcę ich wciągać w swój los, bo mają zupełnie inny charakter od mojego (co często kończy się totalnym niezrozumieniem i tym że czuję się tylko gorzej). Czasem to aż muszę się wypłakać bo nie mogę znieść tego, że nic się nie rozwijam, nic nie posuwam się do przodu. Nawet zacząłem chodzić trochę (spacery po kilkadziesiąt kilometrów codziennie) i sytuacja odrobinę się poprawiła, ale nie aż tak dużo. Dietę staram się trzymać i w tym roku sporo zrzuciłem. Ale to też nie pomogło. Czuję się jak największy głupek bo przy moich zdolnościach powinienem wiele ale..... No właśnie, ale nic. Dodatkowo to wszystko podszyte perfekcjonizmem, więc jeśli nie robię czegoś tip-top to po co to w ogóle robić? Przez to zostaję coraz dalej ze swoim życiem i wiedzą i wrócić do normalnego życia jest coraz ciężej.Mam wrażenie, że od dzieciństwa siedzi we mnie jakiś strach. Taki zwinięty ja, gdzieś głęboko, pomimo tego, że w normalnym życiu nie mam problemów z podjęciem decyzji, które dla innych byłyby kłopotliwe, blokujące lub nawet podszyte właśnie strachem.Pamiętam jak kiedyś (jeszcze za bardzo małego dzieciaka) nauczycielka przekazała moim rodzicom "zdolny ale leniwy" i tymi samymi słowami poczęstował mnie tata. Wtedy jakoś to mnie tak nie uderzyło ale teraz cały czas się zastanawiam, czy ja rzeczywiście jestem leniwy czy to może jednak jakaś depresja?#depresja #lenistwo #pytanie

