Mirko powiem wam, że tkwię w jakimś martwym punkcie i nie mogę się zebrać.Jeszcze z dwa lata temu byłem całkiem innym człowiekiem, ganiałem na siłkę, angielski, hobby, czytałem książki, miałem chęci do robienia wielu rzeczy, wychodzenia z domu. Robiłem domóweczki dla znajomych. Teraz w większości siedzę w telefonie, nie potrafię się zebrać żeby cokolwiek ponad minimum zrobić, nie trzymam michy, na siłkę nie mam siły się zebrać, bardzo prokrastynuje nawet majac gdzieś w głowie pomysł na coś co może mi dać zarobić nie mam siły się do tego zebrać. Praktycznie nie czytam, nie mam ochoty wychodzić nigdzie. Nie jestem w stanie trzymać się swoich planów i zachować dyscyplinę. Nie wiem skąd to się wzięło, sytuację finansową mam dobra, rozowypasek jest, nie robi mi dram. Jakos tak ostatnio to wszystko co sie działo wojna, tragiczny wzrost cen nieruchomości który rozwalił mi plany, bombardowanie zewsząd negatywnymi wydarzeniami no i najbliższy przyjaciel który zmarł jakoś mnie to zmiotło i się nie mogę pozbierać. Mam chwilowe zrywy energii ale zaraz zjazd i takie błędne koło. Szczerze mówiąc to nie wiem co mam ze sobą zrobić i nie mam pojęcia dokąd to wszystko zmierza. Trochę mnie to wszystko dołuje a trochę jakby już mi wszystko jedno. Przeczytałbym jakąś fajną książkę, która może choć trochę by mnie zresetowała ale zebrać się nie mogę żeby nawet cokolwiek poszukać. #feels #psychologia #jakzyc #depresja

