Opublikowane
Cześć,Mam problem z #psycholog i #psychiatra. Ogólnie sprawa wygląda tak, że mam ogromne #lęki przed pracą, a dokładniej przed pracowaniem dla kogoś. W momencie, w którym coś mi się w mózgu przestawi, że pracuję dla kogoś, zaczynam panicznie bać się kontaktu z tą osobą. Aktualnie utrzymuje się ze zleceń, bo na etacie się nie dało, doszło już do takiego etapu, że mam skończone zlecenie, ale boje się od trzech tygodni poinformować o tym kolesia. Jak tylko pomyślę o tym, żeby się z nim skontaktować, wbija panika, zaczynam krzyczeć i gadać do siebie. Lęki są tak mocne, że nie wytrzymuje już fizycznie, nieraz mam zakwasy na ramionach od spiętych mięśni. Brałem wcześniej leki przeciw lekowe pomagały, ale wykańczały mnie skutki uboczne. Spałem po 3 godziny dziennie i straciłem połowę włosów. Psychiatra powiedziała mi, że to nie możliwe od tych leków. To moje drugie podejście do farmakoterapii za pierwszym razem 5 lat temu było identycznie. Wiecie, gniazdo na głowie nie pomaga w życiu, więc odstawiłem. Jeśli chodzi o psychologa, to za pierwszym razem babka prawie doprowadziła mnie do samobójstwa, kilka dni po odstawieniu leków ssri ( z dnia na dzień), doszła do wniosku, że jak jej się żale, że moje życie straciło sens to spoko powiedzieć, że ogólnie życie nie ma sensu. Więc trochę przyps był. Zostały sznyty na ręce i uraz do psychologów. Byłem na terapii jeszcze dwa razy. Za pierwszym razem nawet trochę działało, za drugim coś mi trzasło i jak tylko wchodziłem, do gabinetu to spina i przestawałem się odzywać. Laska zadawała pytanie ja odpowiedź tak /nie i się patrzymy na siebie przez pięć minut. Mam też problemy z wychodzeniem z domu i przebywaniem wśród ludzi. Staram się pilnować z tym i jak się okazało, że w październiku poza domem byłem max 10 h, to od grudnia chodzę na siłownię, żeby choć na 2h z domu wyjść dziennie. W styczniu lęki wbiły tak mocno, że chciałem się wieszać, żeby już się to skończyło, więc poszedłem do psychologa. I tu moje pytanie laska powiedziała, że ona nie wie jak mi pomóc, bo leki nie, psychoterapia jak wyżej, na grupową i dzienny mnie nikt nie zaciągnie. Ja widzę, że zaraz nie będę mial, z czego żyć i dopiero się dramat rozkręci. Na rodzinę nie mam co liczyć. Nie mamy za dobrego kontaktu. Czy macie jakiś pomysł co powinienem zrobić w takiej sytuacji?

Dyskusja

Nie ma jeszcze anonimowych odpowiedzi.

Komentarze z Wykopu

Sprawdzamy liczbę komentarzy...

Akcje

Otwórz wpis na wykop.pl
Klucz publiczny:

clrjyi28e011j0mm9f71ncv22

Dodane: 19 stycznia 2024 - 02:22:56
Opublikowane

Autor był widzianyponad 2 lata temu
Zobacz wszystkie wpisy